• Wpisów:54
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 10:38
  • Licznik odwiedzin:12 741 / 702 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witajcie, mam pewne wieści... Zamykam bloga. Tak, zamykam bloga. Po prostu nie miałam już weny, chęci. Nawet nie chciało się logować. To koniec. Mam zamiar jednak założyć nowego! Na wzór tego, ale już lepiej prowadzonego. Opowiadanie z ciekawszą fabułą, z dłuższymi rozdziałami, będę jeszcze pisała tylko wtedy kiedy mam ochotę, nie będę wstawiała krótkich rozdziałów na siłę. A do tego... może kiedyś wrócę...


Może...
 

 
Nie zgadniecie co mnie obudziło ! A więc - spałam sobie smacznie, gdy nagle słyszę takie :
"- ALLELUJA, ALLELUUUJAAA !!!"
Od razu się obudziłam, to było takie ... niespodziewane ? Coś w ten deseń. Oczywiście zaraz skapnęłam się, że to babcia włączyła Radio Maryja. Ja naprawdę nie wiem, jak przetrwam z tą babą. W dodatku jak spojrzałam na zegar była 4:40. Dajcie mi pospać do tej siódmej ! Jeszcze większą załamę dostałam, gdy przypomniało mi się, że dzisiaj jest ... PONIEDZIAŁEK !!!
Chciałam oczywiście zasnąć, lecz jak pewnie się domyślacie, trudno zasnąć przy włączonym na fula Radiu Maryja ... Jakim to cudem Toby się nie obudził ?! Tak czy siak przewracałam się tak z boku na bok na łóżku do tej siódmej, próbując nie słuchać radia. Tia... tylko o jakiejś piątej trzydzieści, kiedy mi się prawie udało zasnąć (CUD), babcia przyniosła głośniki ...
O jakiejś szóstej słyszałam, że Slender opuszcza dom. Znaczy słyszałam pożegnania babci, taka głośna była ! Biedy Slenderman, pewnie staruszka torturowała go łapaniem za policzek. U Slendy'ego to trudniej, bo przecież nie ma twarzy ... ale łeb ma i jego matka mogła złapać go za bok tegoż gładkiego czerepu.
Jak o tej siódmej obudził się Toby, to trochę zdziwił się, gdy zobaczył, że nie śpię. Ale zaraz zrozumiał, jak usłyszał tą diabelską muzykę z dołu.
Jak ubrałam się i tym podobne i poszłam na dół, to zobaczyłam, że kogoś innego też obudziło Radio Maryja. Mianowicie Jane. Miała olbrzymie wory pod oczami i miałam wrażenie, że moja współlokatorka jest na skraju załamania nerwowego. Poza tym, inni którzy zeszli do kuchni nie mogli znieść odgłosów z radia. W końcu Jeff zapytał :
- Czy mogę puścić metal ?
- Że co ?! Metal to najgorsza muzyka ! - ryknęła babka i jeszcze bardziej podgłośniła radio. My od razu
- Nieee ...
Jeśli mam być szczera - już wolę metale Jeff'a.
Po śniadaniu, spędzonym przy tym piekielnym radiu wyszłam do szkoły.
W szkole wszyscy trąbili o wycieczce. Nicla ciągle chwaliła się plastelinowym pierścionkiem (albo raczej pierścieniem ...) , który kupiła na wycieczce za wszystkie pieniądze, które miała. Nie pytajcie mnie, co ona sobie myśli. A poza tym - lekcje jak zwykle nudne.
Jak przekroczyłam próg domu ujrzałam coś co mroziło krew w żyłach - MATKA NICLI !!!
- Dzień dobbbry...- wyjąkałam, gdy tylko ujrzałam kobietę. Siedziała przy stole, tak jak reszta osób z którymi dzielę dom. Nie licząc Jeff'a i Jane, bo Jane przed szkołą zatrzymała Jeff'a i zaczęła mu tłumaczyć, że kartkówek się nie je. Tak, Jeff zjadł kartkówkę Jane, z której ta dostała dobrą ocenę. A tłumaczenie temu dziwakowi pewnych rzeczy to trochę zajmuję.
- Usiądź dziecko - oświadczyła sucho matka Nicli- poczekamy trochę na tych dwóch spóźnialskich.
Zapadła cisza. Po chwili weszli Jane i Jeff. Wtedy odezwała się mama Nicli :
- Słuchajcie ! Podobno strasznie dokuczaliście mojej córce na wycieczce !
Zaczęliśmy wymieniać się zdziwionymi spojrzeniami. O co jej chodziło ?!
- Nie udawajcie, że nic nie wiecie ! TY !- rzekła kobieta i spojrzała wprost na mnie. Kompletnie nie wiedziałam, o co jej chodziło !
- A...a...ale co ja takiego zrobiłam !? - wystękałam.
- Krzyczałaś na moją córkę !
- Na pewno nie krzyczałam na pańską córkę bez powodu ! Po prostu jak pani "córusia" rzucała moimi rzeczami po całym pokoju i niszczyła je, to musiałam jakoś zareagować !!!
- Tylko ty jesteś NICZYM w porównaniu do niej i nigdy nie masz prawa podnieść na nią głosu ! - warknęła kobieta. To trochę zabolało. Ale tylko trochę i to na parę sekund. Bo co mnie obchodzi jej zdanie ?!
- Zresztą pan Rogers niezbyt ładnie się do mnie odezwał przed wyjazdem - tu spojrzała na Toby'ego. Chłopak tylko milczał.
- Aha i Niclunia mówiła mi, że goniłaś ją z piłą mechaniczną - tu spojrzała na Sally.
- Bo mój blaciszek Jeff dał mi taką sliczną piłę !-krzyknęła wesoło dziewczynka. Mówiłam już, że ona to psycholka.
- Dobra, nieważne. Poza tym moja córcia znalazła krzaczek marihuany na tarasie !
- Moja roślinka od Bena !!! - wykrzyknął wesoło Jeff.
- Eh... jutro przyprowadzę Niclunię i wszystko wyjaśnimy - to powiedziawszy, kobieta wyszła.
Poza tym, dzisiaj nic się nie zdarzyło, poza tym, że jak weszłam do pokoju zastałam Smiley'a, który bawił się moim stanikiem. Ale to szczegół.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Winc ... powracam !!! Sru-tu-tu ! Tia... wiem, że nie komentowałam i nie dodawałam wpisów, ale wiecie ... brak czasu i przede wszystkim - niechęć ... po prostu mi się nie chciało ! Każdy musi zrobić sobie przerwę ! Bo co za dużo, to niezdrowo xD . To następny rozdział powinien pojawić się w poniedziałek, drogie tosty!
  • awatar Anthromeda: @Hanti: Sorki, ale wczoraj nie miałam czasu ...
  • awatar Hanti: Czekam na następny rozdział :D
  • awatar Blog Chloe <3: Zauważyłam, że cię nie ma XD Poza tym nie mogę się doczekać następnej części opka. ☺ Chloe❤
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzisiaj to był nareszcie taki dzień , że mogłam się spokojnie wyspać . Spałam do jedenastej i NARESZCIE się wyspałam !!! Bo widzicie, ja nieznoszę takiego wczesnego wstawania!
Od śniadania zauważyłam jedno - Slender ciągle siedział z twarzą ( a raczej miejscem , gdzie powinna ona być , bo on jej nie ma ) wpatrzoną (!?)'w ekran telefonu. Dowiedziałam się od Toby'ego , który wstał wcześniej , że piszę z tą kobitą , co wczoraj u niej byliśmy . A co najważniejsze dowiedziałam się , że ma ona na imię Ośmiornica! Kobieta o imieniu Ośmiornica ma synów Komara i Homara , ciekawe , prawda ? Nie wiem , czemu Slender akurat ją tak polubił . Może dlatego , że on ma macki , a ona ma na imię Ośmiornica ? Chyba tak .
Przed obiadem Slender opowiedział nam o pewnej bardzo wariackiej decyzji podjętej na szybko . A postanowił on zrobić swojej Ośmiorniczce niespodziankę i przyjechać do niej jutro rano , bo napisała mu , że ma wolny cały tydzień , a chciałaby się z nim spotkać . Czyli prawdopodobnie będziemy mieli typa z głowy do końca tygodnia . Ale Slendy powiedział nam , że w ten czas zostajemy z jego babcią ( WTF , to on ma babcię ?! ) , która powinna przebyć za godzinę , czy pół , już z nią to umówił .
Po 40 minutach Smiley zaczął szczekać , a dzwonek dzwonić . To musiała być babcia . Slenderman podszedł do drzwi , otworzył je macką i naszym oczom ukazała się babcia. I o dziwo była to zwykła babunia , miała nawet twarz . Od razu zaczęła się witać ze swoim wnukiem , a potem kazała nam się przedstawić . Wszyscy widzieliśmy staruszkę pierwszy raz .
Jak Slendy powiedział babce , że zaraz podgrzewa obiad , ta zaczęła robić jakieś bunty , że ona ma pyszny obiadek w słoikach , które ze sobą przyniosła . Slenderman oczywiście uległ swojej babci i zgodził się , żebyśmy zjedli obiad od babci .
Tego obiadu nigdy nie zapomnę ... To była jakaś waląca octem , zmieszanym z krowim plackiem breja , w której pływały jakieś zbutwiałe , zmutowane ogórki i brokuły !!! Jeff chyba myślał , że dostanie jakieś ciasto , czy coś jak to zeżre i zjadł . Ledwo nie zemdlał , ale zjadł . Wiecie co dostał w nagrodę od babci ? Dokładkę tego świństwa !!! Nie miejąc zupełnej ochoty tego szamać , zwrócił uwagę babci , że Slender sam tego nawet nie tknął ! Babula zaczęła wtedy wpychać w Slendy'ego całe TONY tego !!! Nawet zabrała nasze porcje i mu dała zeżreć , co akurat mi się podobało . Slenderman poza tym , po dokładce zaczął jęczeć , że już go brzuch boli , a babcia na to :
- "To z głodu !!!!! "
Aż do kolacji babcia ciągle słuchała na fula radia Maryja ... A na kolację było ciasto . Na początku baaardzo się ucieszyłam , ale potem zobaczyłam , że nie było warto - pod warstwą pysznej bezy były ... brokuły !!!! I ty Slender zostawiasz nas z tą psycholką ...
 

 
W następną sobotę Jeff ma urodziny ... Dowiedziałam się o tym tak, że Jeff wparował do pokoju mnie i Toby'ego z megafonem Slendy'ego wrzeszcząc :
-W następną sobotę mam urodzinyyyyyyy !!!!!!
Tia ... była wtedy piąta rano i ja oraz Toby smacznie spaliśmy w swoich łóżeczkach ... Toby miał chyba jakiś sen o Gofro-landii i potwornie się wkurzył na Jeff'a i po wyrazie twarzy zapowiadało się jakby miał eksplodować .
Do obiadu nic się nie działo . Toby miał jakiś zły dzień , tak samo jak Jane . Jeff wręcz przeciwnie ... Dla mnie i Masky'ego był normalny , a dla Hoodie'ego ... w sumie to nie wiem , ciągle wygląda na smutasa .
Po obiedzie Slender oświadczył, że jedziemy w gości do jakiejś baby . Nasza reakcja :
-NIEEEE !!!!!!
Toby mówił mi już coś o tym - teraz Slenderman ciągle lata w gości , bo (dum,dum,dum) szuka ŻONY !!! Tak , ciągle jest na jakiś portalach randkowych i umawia spotkania . Podobno jakaś kobita zemdlała , jak zauważyła , że Slender nie ma twarzy ...
Nikt z nas nie chciał jechać w gości do jakiejś nieznanej kobjety . Ale Slendy wepchał mas jakoś do samochodu .
Jechaliśmy bardzo długo przez gęsty , zamglony , mroczny las . Skąd ja to znam ... Tylko tutaj nie jechaliśmy po drodze asfaltowej , tylko po prostu po ziemi , po jakiejś ścieżynie w lesie . Ciągle coś przebiegało przez drogę , to raczej nie było zwierzę . Mieszkam z człowiekiem bez twarzy i chyba uwierzę w pierwszą - lepszą mroczną istotę . Przez całą drogę bałam się ja diabli , tego nawet nie opiszę słowami ...
W końcu dojechaliśmy na miejsce . Poczułam maksymalną ulgę . Wyszliśmy wszyscy z samochodu i ruszyliśmy za Slendy'm w stronę domku . Ten zapukał tą swoją macką w dębowe drzwi . Bardzo zastanawiało mnie to , co , lub kto otworzy . A otóż otworzyła nam kobieta, blondynka dokładniej . Za nią stały dwa grube dziecki . Chłopczyki , bliźniaki dokładniej . Mieli oni rude , równo ścięte włosy i bardzo skrzywione miny . Wyglądali na uczniów drugiej klasy ... PODSTAWÓWKI ! Widok naprawdę pokerowych i oficjalnych dziecki , od środka mnie rozwalał . Naprawdę nie wiem jak się nie zaśmiałam z dziecków z takimi minami :


Tak czy siak , kobieta wpuściła nas do środka i zaczęła coś ględzić . Dom ogółem był staroświecki i wszędzie na ścianach wisiały obrazy . Jak doszliśmy do kuchni , moim oczom ukazał się stół na którym leżały jakieś polędwice z grzybami . Fuj ! Blondynka widząc nasze wyrazy twarzy zaproponowała , że możemy zagrać z jej synami w Monopoly . Jak by to ująć ... z dwojga złego lepiej w poker-dzieci stronę ...
Gra z tymi dzieciakami byłaby szalenie nudna , gdyby nie głos tych bliźniaków . Oboje mieli taki sam , który był identyczny do głosu Dartha Vadera . Poza tym ich imiona też rozwalały - Komar i Homar ...
Jak ta wizyta dobiegła końca , byłam bardzo szczęśliwa . Poza tym nie było jakoś dużo mrocznych istot w drodze powrotnej . Tylko dwóch Zakapturzonych .
C.D.N.
  • awatar Madleim: Fajnie się czyta:)
  • awatar Hanti: Może Slenderman znalazł swoją dziewczynę :D ? Czuje że nie będzie miał łatwo z bliźniakami :D
  • awatar Jestem Luna: Boże piszesz opowiadania o creepytastach, dlaczego ja nie trafiłam na ten blog szybciej!? A co do rozdziału to był genialny :D Slenderman szukający dziewczyny i te imiona Komar i Homar
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Dzisiaj jak ta wredna baba mnie obudziła , nie byłam jakaś przygnębiona , wręcz szczęśliwa . Tak , zgadliście - DZIŚ WYJEŻDŻAMY !!! Ale taki miły poranek musi zawsze coś zepsuć - Nicla i reszta jej bandy musiały pierwsze wepchnąć się do łazienki , pozostawiając po sobie straszny odór . Jakby takich spoconych stóp , czy pach . Poza tym toaleta im bardzo długo schodzi . Nie mam zielonego pojęcia co one tam robią , jeżeli prawdopodobnie się nie myją . No cóż , dociekać szczerze to nie chcę ...
Poza tym rano wszyscy w pokoju pytali się Jeff'a , co mu się stało , że cały poobijany . Wiecie - wczorajsza bójka , tylko ja to widziałam . Jeff wytłumaczył się tym , że potknął się o kapeć Helgi , który jest pokryty jakąś bliżej niezidentyfikowaną substancją . Ja nie miałam zamiaru mówić im o tym , że Jeff kłamie i że widziałam tą bójkę , bo po pierwsze nie jestem skarżypyta i po co mam takie rzeczy mówić Heldze , Nicli i Amandzie !? Po drugie - Jeff chyba by mnie ukatrupił , poza tym nie chciałam robić afery .
Na zbiórce pani powiedziała skrzywiona , że nie zdążymy iść do lasu . Cała klasa się niezmiernie ucieszyła . No - nie licząc bandy Nicli ...
Na nasze ostatnie śniadanie mogli chociaż raz zrobić coś , co nie było zgniłą bułką . Jednak nie narzekałam , wiecie - ostatni dzień .
Po śniadaniu poszliśmy na stację autobusową pod ośrodkiem . Czekaliśmy na autobus piekielnie długo i nawet zaczęło padać . W końcu autobus dojechał , ale jak policja robiła przegląd , wykryła jakąś usterkę i czekaliśmy kolejną godzinę ...
Znudzeni i mokrzy w końcu mogliśmy wejść do autobusu . Cieszyłam się , że już wracamy , ale humor znowu zepsuło mi to , że pani nas usadzała !!! Miałam dość Nicli , Helgi , Arnolda , Amandy ... chyba rozumiecie ! Wredota jednak oszczędziła mi męki - usadziła mnie z Olimpią . Słabo znam tą klasę i z Olimpią mam mało wspólnego .
Myślałam , że Olimpia to będzie mój ratunek , lecz myliłam się !!! TO BYŁ HORROR !!! Może zacznijmy - Olimpia CIĄGLE chwaliła się swoimi ciuchami . Nie tylko zresztą tym - swoimi telefonami także ! Ludzie , to jakąś psychopatka , ona mi wyjęła z plecaka i pokazywała swoje 15 telefonów !!! Poza tym nawet nie pozwalała mi ich dotknąć ! Nawet chwaliła się jakością swoich biustonoszy ! I ten jej głos - najbardziej irytujący jaki słyszałam ... Goniła mnie po stacji benzynowej jak autobus zaparkował , specjalnie , żeby się pochwalić ! Życie jest okrutne ...
Jak pani powiedziała , że zbliżamy się do naszego miasteczka , byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi !!! Jak zaparkowaliśmy przed szkołą i zobaczyłam Slendera ... tej radości nie da się wyrazić w słowach .
Jak byliśmy już w domu skakałam za szczęścia jak wariatka . No co ?
C.D.N.
  • awatar ClaudiaClara: ciekawie, ciekawie :) zapraszam do mnie :*
  • awatar SheIsDragonRider: Wolę, żaby Olimpia się chwaliła fonem, niż aby Nicla jej siedziała nad... twarzą XD
  • awatar Hanti: Na szczęście nie musiała oglądać gęby Nicli.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Od autora
Wiem , że chcecie opowiadanie , ale muszę powiedzieć o paru ważnych rzeczach na temat bloga (ale w następnym wpisie będzie opo).
Po pierwsze - dodaję TŁO (dum,dum,dum) . Tia... Bo widzicie chyba stan mojego tła na bloga ... No ni ma ,jest jakieś zwalone , początkowe . Awatara nie mam zamiaru zmieniać , bo ten mi bardzo przypadł do gustu.
Poza tym - zaczęłam pisać coś w notatniku i chyba będę miała dwa blogi - ten tutaj , o Blance i drugi . Tego nie opuszczę , NIGDY W ŻYCIU !!! Jakbym zdecydowała się na pisanie dwóch opek - dam wam linka .
Kolejna sprawa - mam wrażenie , że nikt tego nie czyta . Tak trudno dać komentarz ???!!! Ja nikogo nie zmuszam do czytania tego , ale serio dajcie koma , nawet jak ma być negatywny . To pierwsze opo , które publikuje i piszcie serio , co tym sądzicie . Wiem , teraz będę miała same negatywne komentarze .
Ehh ... Narazie , niedługo pojawi się nowe tło i dzień piętnasty .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nieznajomy zobaczył nóż w ręku Jeff'a i zacisnął w swojej ręce sztylet .
- Mam ciebie dosyć ! - warknął Jeff.
- Mam to gdzieś , schowj ten nóż !!!
- A ja mam gdzieś , to co powiedziałeś !
- Masz się słuchać Ryan'a , śmieciu ! - prychnął na Jeff'a rudy kurdupel . Ten jednak zignorował rudzielca i zwrócił się do czarno-włosego , tego całego Ryan'a :
-Moje kłaczki na dupie są ładniejsze niż twoje na głowie !
Widać to uraziło Ryjana ... przepraszam - Ryan'a i od razu zaczął sam "komplementować" urodę Jeff'a :
-Tak ?! A wiesz , że twoje włosy na dupie są identyczne jak te na głowie ? Poza tym - widziałeś ty się w lustrze !!!??? Boże , ty masz jakieś wytrzeszczone gały jak srająca ryba ! Co ty masz białaczkę , że taki blady jesteś ?! Już nie skomentuje twoich ust !!! Ty masz rozcięte wargi , czy co !? Ty się prawie ciągle uśmiechasz , a twój uśmiech jest obleśny !!!
Jeff się zaśmiał :
- Ah tak ? Ja mam piękny uśmiech , bo w przeciwieństwie do ciebie myje zęby !!! Na twoje włosy się chyba jakieś szambo wylało , bo są takie ulizane , to też wyjaśnia , czemu są czarne !!! Poza tym - a widziałeś ty swoją cerę !? Co ty z Murzynii wyjechałeś !? Przepraszam - jakiś gościu pomylił cię z kiełbasą i wsadził na grilla !!! Nie licząc tego - walisz śledziami ...
To już kompletnie rozjuszyło Ryan'a - walnął Jeff'a z całej siły w twarz . Cios od chłopaka był tak silny , że Jeff zaliczył glebę i to ostro . Widziałam , że krew wypływa Jeff'owi z ust , choć sam Jeff nawet nie pisnął . Chłopak , który go powalił od razu złapał go za kołnierz i przycisnął do ściany . Wtedy na Ryjana , znaczy Ryan'a rzucił się Ben . Znaczy rzucił by się , gdyby nie rudzielec , który zablokował mu drogę. Ben i tamten typ zaczęli się tłuc . Tymczasem sytuacja Jeff'a była opłakana - gościu jedną ręką go tłukł , a drugą uderzał w jego ciało jak w worek treningowy . Dodatkowo go kopał . Jeff nie wydawał żadnych odgłosów , choć w jego oczach kręciły się krwawe łzy . Myślałam , że tamten go zatłucze na śmierć . Chętnie bym pomogła Jeff'owi, ale z mojej "pomocy" i tak nic by nie wyszło .
Jak Jeff już mdlał z bólu Ryjan go brutalnie puścił , wręcz nim rzucił . Ryan wyciągnął sztylet - już wiedziałam , co się święci . Chociaż dobrym pytaniem , byłoby pytanie , czy Jeff umrze na naszych oczach z bólu , czy zabity przez czarno-włosego . Sytuacja była beznadziejna .
I wtedy to się stało ...
Jeff trzęsąc się , wstał i popatrzył z furią na swojego przeciwnika . Wyjął nóż i drasnął nim Ryan'a w brzuch . Na jego ubraniu i ścianie pojawił się wachlarzyk krwi . Ryan jęknął głucho . Jeff jednym uderzeniem w ryja Ryjana powalił go na ziemię. Jeff przykląkł tuż przy swoim wrogu i powiedział mu do ucha :
-Idź spać
Zacisnęłam powieki , bo nie miałam ochoty patrzeć jak Jeff go zażyna . Przez budynek przeszła seria jęków zabijanego Ryana .
Potem cisza .
Dopiero wtedy odważyłam się otworzyć oczy . Jeff ślęczał jeszcze nad zwłokami chłopaka który leżał teraz w obszernej kałuży krwi . Ostateczny zwycięzca walki - Jeff , też był cały umazany krwią . W końcu wstał i zwrócił się do przerażonego rudego :
- Idź i powiedz koleżkom , że Ryan zdechł !
Rudzielec wystrzelił jak rakieta z ośrodka . Ja też musiałam się cichutko wycofać , bo inaczej Jeff i Ben by mnie zobaczyli .
Nigdy tego nie zapomnę . To było okropne !!!! Jedyna dobra wiadomość jest taka , że jutro wracamy do domu !
 

 
Od autora : wybaczcie, że tak długo czekaliście , ale miałam jakiś limit :'
_____________________________________________________
Jak wybiła dziewiętnasta , byłam bardzo szczęśliwa . Bo widzicie, to wcale nie jest fajnie siedzieć w jednym pokoiku z takimi jędzami jak Nicla, Amanda , czy Helga . Szłam na zbiórkę taka wesoła jak nigdy. Wczoraj jakbym pomyślał , że mogę iść szczęśliwa na ZBIÓRKĘ , to pomyślała bym , że zwariowałam . W ogóle , to cała ta wycieczka to Wariatkowo ...
Jak weszliśmy do sali , gdzie miała być impreza , mało nie dostałam furii ! Przed chwilą byłam szczęśliwa , ale jak zobaczyłam tą salę , prysło jak bańka mydlana . Pod jedną ścianą była plama moczu , a "DJ" (choć wątpię , że mogę go tak nazwać ) grał ... nie uwierzycie !!! MUZYKĘ LUDOWĄ !!!!!!! Pani powiedziała , że teraz będziemy uczyć się kroków do jakiś węgierskich tańców ludowych !!! Kilka dziewczyn , w tym ja "grzecznie zwróciłyśmy pani uwagę "tiaaa , grzecznieee ... xD ), że to miała być DYSKOTEKA ! Jednak ta nic sobie z tego nie robiła , tylko odpowiedziała :
- To macie problem , smarki !!!
Zaraz potem powiedziała , że mamy się dobrać w pary z chłopakami ! Oczywiście jest Toby i w tamtej chwili , kolejny raz dziękowałam Bogu za dar Toby'ego ...
Ta nauka to była katusza ... Nie wiem , czy to pech , czy szczęście , że Toby też nie potrafi tańczyć ... Ale najgorsze zdarzyło się potem - pani powiedziała , że robi teraz konkurs - jaka para najlepiej tańczy . Przegraną miałam w kieszeni , ale pani kazała nam OBOWIĄZKOWO brać w tym udział ...
Jak przyszła nasza kolej , miałam tremę i myślałam , że każdy będzie się z nas śmiał .
Tańczyliśmy w sumie nie najgorzej , ale oczywiście ZAWSZE coś musi się stać !!! Nie wiem , czy to ja ,czy Toby , ale któreś z nas musiało zachaczyć o nogę i oboje zaliczyliśmy glebę . Przepraszam - Toby zaliczył glebę , ja zaliczyłam Toby'ego !!! Nie dość tego , to wtedy nasze twarze , usta zetknęły się tak , że ... wiecie ... Szybko odepchnęliśmy się od siebie i wstaliśmy . Cała klasa już się śmiała ...
Jasna rzecz , wygrała Nicla i Arnold . Cały czas się z nas nabijali . Aż do nocy ...
Nie mogła zasnąć . Wszyscy spali , a ja nie . Nagle usłyszałam otwieranie drzwi , a raczej głośne trzaśnięcie drzwiami , z drugiej strony budynku , w którym nasza klasa miała wycieczkę . Była taka cisza , że słyszałam już takie rzeczy .
- "Ciszej , Ben !"- usłyszałam donośny głos Jeff'a .
- "I kto tu jest głośno !?"- ledwo co usłyszałam głos Bena . Byłam ciekawa , o co im chodzi .
Zbyt ciekawa ...
Po chwili ciekawość wzięła nade mną kontrolę i cichutko wyślizgnełam się z pokoju , równie cichutko przeszłam przez korytarz i przyczaiłam się za zakrętem . Jeff i Ben stali przed bocznymi drzwiami budynku .
- Ile jeszcze !?- warknął Jeff .
- Czekaj , jak za 15 minut nie przyjdzie , spadamy , nie nasz problem - ich kasa ! - odparł Ben .
- Ale chcę to zakończyć ...
O co im chodzi !?
Nagle boczne drzwi się rozwarły . Weszło dwóch chłopaków . Pierwszy raz ich widziałam . Jeden miał czarne włosy (tak jak Jeff , ale ten typ był od Jeff'a większy i wyglądał na bardziej wysportowanego ) - drugi to jakiś rudy kurdupel .
- Gdzie moja kasa ?! - zapytał groźnie czarno-włosy . Jeff wyjął niechętnie jakieś pomięte banknoty i podał obcemu . Ten wyrwał hajs z ręki chłopaka i wsadził łapczywie do kieszeni . Nagle nieznajomy wyciągnął sztylet i drasnął Jeff'a pod okiem . Spod oka poleciała strużka krwi , ale chłopak nawet nie drgnął .
- Za co to !? Dałem ci przecież kasę !!! - warknął Jeff .
- Za długo czekałem !- odparł sucho nieznajomy . Wtedy Jeff powoli , z kieszeni wyciągnał nóż ...
C.D.N.
  • awatar SheIsDragonRider: Uuuu <3 Czekam na Jeffowe zabójstwa! xD
  • awatar Blog Chloe <3: Naprawdę super opowiadanie, nie mogę się już doczekać co dalej. Ciekawe co się stanie z Jeffem i tymi gostkami, oraz TAŃCE LUDOWE! MASAKRA! To nie fer, że wygrali Arnold i Nicla.
  • awatar Hanti: Chyba szykuje się jakieś morderstwo...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mam limit na internet i nie będzie mnie do końca miesiąca
 

 
Dzisiaj obudziła mnie ta durna wychowawczyni. Pamiętam jak wychodziła, posłała wtedy Jeff'owi takie zabójcze spojrzenie . Widać, nie wybaczy mu szybko tej wiewiórki i tego co zdarzyło się na basenie.
Potem jak zwykle - zbiórka, śniadanie ... no właśnie, śniadanie... Nie zapowiadało się jakoś nadzwyczajnie , zgniłe bułki, jak zawsze . Ja i tak ich nie jadłam, bo nie chcę dostać zatrucia pokarmowego. Nicla oczywiście czepiała się Jeff'a, że uwziął się na nauczycielkę. Po jakiś 2 minutach , Jeff już nie wytrzymał i cisnął w lizuskę zgniłą bułką !!! Ta była tak zgniła , że aż ROZPLASKAŁA się na twarzy Nicli !!!
- Jak ty tak mogłeś !!! - ryknął Arnold .
- Zaczęła , niech teraz ma ... - odparł beztrosko Jeff .
- Nicla jest wspaniała i nie można robić jej ... TEGO !!! - krzyknęła Helga .
- Nie martw się kretynko , jeszcze zabiję tą twoją koleżaneczkę - mruknął pod nosem chłopak .
- To ja zabiję tą twoją Jane ! - zaryczał Arnold .
- "Twoją Jane" !? Jaką "twoją" !? Jeff , czy ja o czymś nie wiem ?!- zapytała trochę zmieszana Jane . Nagle ni z muchomora , ni z halucyna Helga wzięła bułkę i wycelowała w Jeff'a , ale zamiast w niego trafiła w Masky'ego . Masky zdjął maskę , która była cała w pleśniowej papce , wziął ze stołu inną bułkę i rzucił w Helgę. No ale trafił w stojącego za nią Arnolda !!! Tak zaczęła się bitwa na żarcie ...
Walka była bardzo zacięta . Nauczyciele i goście z ośrodka próbowali nas uspokoić , ale nas nic nie zatrzyma xD . Ja nie oberwałam zbyt wiele razy , bo głównie rzucały w nas te dziewczyny z bandy Nicli oraz Arnold , a oni w ogóle nie mają cela i głównie to tylko brudzili stołówkę . Nieźle się bawiłam - może nie mam rewelacyjnego cela , ale zawsze trafi się w jakąś Niclę , czy Helgę . No ale wszystko co dobre , kiedyś się kończy ... Wyobraźcie sobie - bułki się skończyły !!! No i wtedy do akcji wkroczyła ta okropna wychowawczyni i po frajdzie ... Ale najgorsze stało się potem - pani zebrała nas na zewnątrz i oświadczyła, że ja , Toby, Jane i Jeff idziemy na stołówkę i CAŁĄ sami sprzątamy !!! Nie pomylę się , jeśli nazwę to po prostu czystym CHAMSTWEM !!! Uwzięła się na nas kutwa jedna !!!
Poszliśmy ( znaczy oprócz Toby'ego - on już tam był, bo Arnold powiesił biedaka na żyrandolu ) sprzątać ze skrzywionymi mordami . Pierwsze co zrobiłam po wejściu , to zdjęłam Toby'ego z żyrandola . Był mi bardzo wdzięczny . Jak powiedziałam mu o zleceniu tej wredoty , mój kumpel się załamał . Powiedziałam mu , że nie musi sprzątać , bo przewisiał pół bitwy na żyrandolu i już swoje przecierpiał . Ten się jednak już uparł , że musi mi pomóc , a ja mu przecież nie zabronię !
Jak posprzątaliśmy , poszliśmy do pokoi , żeby się przebrać w czyste ubrania i umyć ręce . Potem była zbiórka i dowiedziałam się kolejnej okropności - zaraz przyjedzie autobus i jedziemy do teatru na sztukę pt. "Kunegunda pomaga" !!! Żenada ... jesteśmy w gimnazjum , nie w przedszkolu !!! Wszystko się wyjaśniło , gdy pani oznajmiła , że wybierała to z Niclą i jej mamą ! Fart był taki , że siedzimy w autobusie jak chcemy , jest tylko jedno "ale" - a otóż dziewczyny siedzą z chłopakami i na odwrót. Mi jednak to nie przeszkadza - zawsze jest Toby . Ja tam współczuję Jane - nie mogła znaleźć innego chłopa i musiała siedzieć z Jeff'em ... no cóż , przynajmniej Jeff był bardzo szczęśliwy ...
Przez całą drogę nie było źle - z Toby'm zawsze znajdę jakiś temat do rozmowy . Poza tym gościu zna całą masę dobrych kawałów i nieźle się uśmiałam . Poza tym wziął ze sobą cukierki !!! Naprawdę , bardzo dobrze mieć takich przyjaciół jak on !
Jak dotarliśmy na miejsce i weszliśmy dostałam załamania - w całym teatrze krzesła były pokryte jakąś mazią i zostały zjadane przez robaki . Tylko cztery krzesła były nienaruszone - ale oczywiście pani powiedziała, że są zajęte przez Niclę , Helgę, Arnolda i Amandę !!! Pięknie ... po prostu ślicznie *ironia* !!! Gdy już myślałam, że jestem skończona , nadszedł ratunek - Toby powiedział , że mogę siedzieć mu na kolanach !!! Nawet nie zwlekałam , tylko skorzystałam ! Toby , nie wiem jak ci się odwdzięczyć ...
Jeśli chodzi o przedstawienie - katastrofa ... Było o jakiejś Kunegundzie z Krainy Grzybów (halucynów) i pomogła jakiemuś (chyba naćpanemu ) rodzeństwu rozwiązywać problemy . Myślałam , że zasnę , lub umrę , bo w teatrze utrzymywała się woń odchodów .
Po powrocie był obiad i ta kutwa, wiecie - nauczycielka powiedziała , że mamy czas wolny do dziewiętnastej , bo wtedy jest dyskoteka !!! Uratowana !!! Przynajmniej tak myślałam ...
C.D.N .
****************************
Od autora : Wybaczcie , że tak długo , ale nie miałam czasu :'c
 

 
Dziś nie zostałam obudzona przez wychowawczynią, ale przez ... szczekanie !!! Natychmiast otwrzyłam oczy - przed drzwiami stał pies Jeff'a - Smiley !!! Nie mogłam w to uwierzyć i podbiegłam do psa , żeby sprawdzić, czy jest prawdziwy , czy ta wycieczka działa ma mnie halucynogennie . Zaczęłam głaskać psa , żeby sprawdzić jego prawdziwość - był prawdziwy . Ale każdy patrzył na mnie jak na wariatkę i zrobiło się dość niezręcznie .
- Blanca, czy wszystko ok ? - zapytał Toby . Rozejrzałam się wokół siebie - wszyscy już się obudzili . Tylko nie widziałam tej mendy , czyli Nicli .
- NARAZIE wszystko dobrze , a gdzie jest Nicla ? - zapytałam oczekując odpowiedzi typu : "Smiley ją zjadł" , "porwali ją kosmici" , "Jeff ją zadźgał" , ale prawda okazała się mniej piękna :
- Poszła naskarżyć , że Jeff ma psa - odparł Toby .
- Co ?! A już myślałam, że coś się jej przytrafiło , życzę jej , żeby potknęła się o szyszkę i zdechła !
Wtedy podbiegła do mnie Helga i powiedziała do mnie głosem małej dziewczynki :
- Nicla to wspaniała osoba ! - po tej wypowiedzi pokazała mi język .
- Nie wystawiaj języka , bo ci Arnold nasika !!! - powiedział szyderczo uśmiechnięty Jeff . Helga wzięła jego wypowiedź na poważnie i przeraziła się tą myślą nie na żarty !!!
- Oh ! A co , nie lubisz Arnoldzika ? - podpuszczał ją Toby .
- Mam do niego urazę , bo zdradza Niclę z Olimpią !- odparła Helga , wciąż przerażona słowami Jeff'a . Zaczęła mu obiecać na kolanach ,że nie pokaże więcej języka .
- A i tak Arnold przyjdzie i ci nasika !!!- powiedziałam ze swojego miejsca .
- Nie !!!- krzyknęła przerażona Helga . Wtem do pokoju weszła Nicla i ta wredna baba .
- O nie ! Pies , tylko nie pies !!! - krzyknęła oschła wychowawczyni . Jeff'a podenerwowała widocznie ta wypowiedź .
- Jak nie podoba się pies, to będę hodować wiewiórę - warknął Jeff . Pani jednak zignorowała tą uwagę i powiedziała wściekle :
- Słuchaj bahorze ! Najpierw napastujesz mnie jakimś flakiem , potem rzucasz wiewiórkę, która rozpina mój wysadzany rubinami, złoty biustonosz, a potem przynosisz psa ...
- Nieprawda ! Psa mam od początku wycieczki , tylko po prostu w pokoju z Jane nikt nie skarżył się na niego !!! - przerwał babce .
- Co ?! I jak ja mogłam tego nie zauważyć ! Przemycałeś go w autobusie ?!
- Aha ...
- I jak nie mogłam zauważyć takiego bydlaka !!!
- Bo on był w walizce , psze pani ! Trochę skrzypiał jak zamykałem walizkę , ale się zmieścił ...
- Ale jak to !?
- Co w tym dziwnego ? Raz Jane zamknęła mnie w walizce , gdy nie mogła mnie już słuchać ...
Gdy tylko usłyszałam te słowa , żałowałam , że tego nie widziałam !
- Słuchaj , bahorze !!! Jak ten pies będzie sprawiał choć trochę kłopotów , to będzie mieszkał ZE MNĄ do końca wycieczki !!!
Jeff tylko coś warknął i odwrócił się od nauczycielki .
Nie spóźniłam się na zbiórkę . Pani powiedziała, że będziemy chodzili po lesie z zawodowym przewodnikiem . Ale po tym idziemy na obiad i ...na BASEN !!! Byłam uradowana , że nie będziemy cały dzień chodzili po lesie .
Przed lasem stał nasz przewodnik . Był zarośnięty jak goryl i gdyby baba nie powiedziała :
- To jest przewodnik , smarkacze !
Pomyślałabym , że to jakaś małpa , która uciekła z cyrku ... Wyglądał jak jakiś zboczeniec , przewodnik pedofil i chciałam jak najbardziej dać nogę , ale chyba ta okropna wychowawczyni się o tym domyśliła (telepatia) i spiorunowała mnie wzrokiem . I weź tu uciekaj !!! Wtedy do głowy przyszła mi straszna myśl - a jak ta oschlarka zaprosi zboka na basen ???!!! Nie przeżyłabym tego ... Trzeba uważać ...
Podczas wycieczki po lesie gościu , wiecie , ten cowiek maupa ( http://pl.trollpasta.wikia.com/wiki/Cowiek_maupa ) obwąchiwał każde drzewo i w ogóle nic nie mówił . Cóż , może to i dobrze ...
Gdy wróciliśmy do pokoi , stało się coś ... po prostu btawo Nicla , jesteś najwredniejszą i najbardziej nie doceniającą cudzej pracy , osobą !!! Rysowałam w swym szkicowniku , a ta wyrwała mi go z rąk . Byłam zszokowana , a tu już patrzę 10 moich prac leży podartych na drobne kawałki a Nicla wyrywa i drze jedenastą !!! Zabrałam jej rysownik i schowałam w szafie . Po prostu nie mogłam się wysłowić !!! Byłam wściekła ! Toby był w łazience podczas tego wydarzenia, ale założę się , że jakby to widział , to by dowalił tej kretynce .
Jak była zbiórka i pani powiedziała , że basen jest na terenie ośrodka , to wiedziałam , że nie będzie nic fajnego . Ale myliłam się - jak weszliśmy na teren basenu , to okazało się , że jest ogromny i ludzie , którzy nie są JESZCZE chorzy psychicznie tu chodzą . Byłam przeszczęśliwa !!!
Na basenie było super ! Miałam jeszcze dodatkowy ubaw z Jeff'a - ten nie chciał pływać , tylko kręcił się pod barem i podrywał dorosłe baby !!! Nie wiem ile bym zapłaciła , żeby zobaczyć to jeszcze raz ! Najlepsze było , jak wychowawczyni stała tyłem i Jeff nie widział jej twarzy , i zaczepił ją , mówiąc :
- Cześć mała , skoczymy na piwko ?
Wtedy nauczycielka się odwróciła i chłopak poznał tożsamość kobiety i dał nogę . Oschlarka wtedy zaczęła go gonić po całym basenie , aż go zgubiła ... wtedy Jeff wrócił pod barek ...
No cóż , ta wycieczka to chłam , ale ten dzień , pomijając to i owo , nie był zły .
C.D.N.
  • awatar Anthromeda: @SheIsDragonRider: postaram się w dniu czternastym ;D
  • awatar Hanti: Mam nadzieje że Nickli i Heldze się coś stanie.
  • awatar SheIsDragonRider: *dusi się ze śmiechu* Ratuj! Duszę się! A kiedy romantiko Toby? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj obudziła nas ta oschła baba. To nie jest wcale przyjemne , jak budzisz się i wiesz, że cały dzień będziesz musiała spędzić z jakimiś jędzami . Na pewno , jak się domyślacie, ni pocieszył mnie krzyk Toby'ego z łazienki :
- NICLA! Twoja "przecudna" kupka leży na środku łazienki !!! Fuj! Wiesz jak to wali ?! Nieważne co zrobisz , ta łazienka będzie waliła przez najbliższy miesiąc !!!
Ale to co odpowiedziała Nicla wręcz załamywało :
- A gdzie miałam się załatwić !?
Jaka idiotynka !!!
- Wiesz co to sedes ?! - zapytał wściekle Toby .
- Tak! To taki ekskluzywny fotel , co jest w łazience! Różni się od innych tym , że w kiblu jest zawsze świeża woda , najsmaczniejsza ta żółta !!! - odpowiedziała Nicla . Aż nie mogę się nadziwić jej głupotą ...
- NIE !!! Kibel służy do załatwiania się !!! - krzyknął załamany Toby . Też jestem załamana , jak niektórzy potrafią być głupi ...
- Serio ??? - zapytała super zdziwiona Nicla. Ja tam nie mogę uwierzyć, że człowiek może być takim frajerem .
-TAK , NICLA !!!!!! - ryknął Toby , po czym wyszedł z łazienki i wychodząc z pokoju oświadczył :
- Idę powiedzieć pani , żeby zabrała tą kupę .
Kiedy ta baba przyszła zabierać odchody Nicli , to wracała z wielkim workiem na plecach , cała zkatowana , jakby ją biczowali , lub ... nieee , ta myśl jest zbyt makabryczna , nie chcecie jej znać !!!
Nie rwałam jako pierwsza , a raczej druga , bo po Toby'm do łazienki . Kiedy nadeszła moja kolej nie byłam , delikatnie mówiąc - zachwycona . Jednak trzeba się przebrać , umyć ... I zrobiłam to z wielką niechęcią , ale poszłam do tej dosłownie zasranej łazienki .
To co mnie tam spotkało należy do drastycznych przeżyć z przeszłości . Smród gorszy od bąków Jeff'a .
Jak na każdej wycieczce , tutaj też były rano zbiórki . Co prawda o ósmej , ale spóźniłam się , bo po pierwsze , nadal ten smród siedział mi w nosie , a drugie , że nie mogłam się nadziwić głupotą Nicli . I wiecie co ? Ta oschła sadystka kazała mi robić 50 pompek , bo spóźniłam się o minutę !!! Ta wycieczka to piekło !!! Jeśli mam być szczera - nie zrobiłam pięćdziesięciu pompek ... po prostu nie miałam siły !!! Chyba mnie rozumiecie ?! Ale najgorsze było co ta babka powiedziała , gdy wszyscy się pytali , co teraz mamy robić :
- No tak , smarkacze, mieliśmy iść do kina , ale to głupie , więc stwierdziłam , że zrobimy spacerek po lesie do trzynastej !!!
Gdy to usłyszałam , mało nie eksplowałam !!! To nie ma sensu !!! Jakby były jakieś zwierzęta, to jeszcze , ale Nicla przepłoszy WSZYSTKO swoim krzywym ryjem !!!
Jak szliśmy po lesie , mało nie zasnęłam z nudów . Dodatkowo baba gadała po drodze o historii Szwecji , co dodatkowo przynudzało . W końcu widząc , że zasypiamy , zmieniła temat :
- Jak nie interesuje was to o czym mówię , to gadać bahory , jakie macie głupie zainteresowania !!! Może powiem wam coś o sobie . No tak , więc ja bardzo nieznoszę zwierząt , szczególnie wiewiórek !!! Lubię tylko komary !!!
Jak ja nieznoszę tej baby !!! Jak tak można !!! Po chwili milczenia , w końcu odezwał się pewien chłopak o imieniu Ben :
- Proszę pani ! Jeff gdzieś zniknął !!!
- Pewnie zdziczał i zamieszkał w norze z borsukami - zażartował Masky .
- Nie śmiej się , Masky !!! Tak się pewnie stało !!!- odpowiedział na to Hoodie . Jane zachichotała .
- I dobrze , że zniknął !!! Dzisiaj rano , zaatakował mnie z jakimś narządem wewnętrznym w ręku , śmiejąc się histerycznie ! -powiedziała nauczycielka . Nicla i reszta zaczęły się na niego skarżyć , dokładniej opowiadać babce , jak strzelał do nich z procy . Ja nic do niego zbytnio nie miałam , znaczy jak pominąć pare nieprzyjemnych przypadków , spowodowanych przez niego ... Nagle zobaczyłam coś skradającego się do nauczycielki . To był Jeff we własnej osobie . Trzymał za ogon wiewiórkę ... zbliżył się do nauczycielki pare kroków i wykonał ... RZUT WIEWIÓRKĄ na nauczycielkę !!! Nauczycielka darła się w niebogłosy , gdy wiewiórka weszła jej pod koszulkę !!! Wszyscy zaczęli się śmiać , zwłaszcza Jeff .
- Nie śmiać się , smarkacze ... ten gryzoń rozpiął mi STANIK !!! - ryknęła nauczycielka , a my zaczęliśmy się śmiać jeszcze bardziej . W końcu wiewiórka weszła spod bluzki kobiety i uciekła do lasu . Wychowawczyni spojrzała złowrogo na Jeff'a . Podeszła do niego nienawistym krokiem i nachyliła się tuż przed jego twarzą .
- Wiesz , co przed chwilą zrobiłeś ?!- zapytała wściekle i spokojnie zarazem .
- To nie ja , tylko wiewiórka rozpięła pani stanik - powiedział uśmichnięty od ucha do ucha Jeff .
- Ale ty nią rzuciłeś !!!! - ryknęła babka - Za karę mieszkasz z Niclą , zamiast Arnolda , a Arnold mieszka z Jane !!!
- Ja wolę Jeff'a niż Arnolda !!! - krzyknęła Jane .
- Nie obchodzi mnie to , smarkulo !!! - krzyknęła wychowawczyni . Współczuję Jane .
Poza tym nic się nie dzisiaj nie wydarzyło. Ciągle łaziliśmy po lesie . Mam pewne zastrzeżenia do naszych posiłków - podgniłe bułki ... A co do Jeff'a , to jest TROCHĘ lepszy od Arnolda . Jest tylko trochę obleśny i psychiczny , ale da się przeżyć . Toby mi mówił , że kiedyś dzielił z nim pokój i nie jest zły . Za to Nicla , Helga i Amanda to serio jędze !!! Jeszcze gorsze niż myślałam !!! Ciągle rzucały naszymi ( moimi i Toby'ego ) rzeczami i wchodzili nam do łazienki , kiedy się załatwialiśmy w łazience swoje sprawy . Nie wiem , czy wytrzymam z tymi idiotkami !!! I czy przeżyję tą wycieczkę ...
C.D.N.
  • awatar Hanti: Ta Nicla chyba nie ma mózgu! Kocham wiewióry <3
  • awatar Piszem..... nie wiem co xD: What? (nie umiem dobrać słowa to co się dzieje w moim mózgu więc będzie brzydkie słownictwo. Mózg rozjebany na kilkadziesiąt kawałków, ze śmiechu xD )
  • awatar Blog Clouie <3: Super opko, a wogóle wiem co to niekącząca się, nudna wędrówka po lesie, bo kiedyś na koloni mnie to spotkało. Masakra!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj zaliczyłam najgorszą pobudkę w moim życiu . Spapałam sobie smacznie , gdy nagle do pokoju wbiegł Slendy z megafonem , rycząc :
-POBUDKA , POBUDKA , POBUDKA !!!!!!!
I do tego policzkując mackami . Odpowiedź na pytanie czemu tak zronbił , skoro jest piekielny budzik , jest prosta - dzisiaj WYCIECZKA , przecież !!!!! A zawsze jak jest wycieczka szkolna , to oczywiście trzeba wstać o jakiejś piątej . Wiem , wiem , można nastawić nasz "ukochany" budzik , który został zapewne wyprodukowany w piekle , lub jest pozostałością po bombie atomowej , która wybuchła w Hiroshimie , w Japonii . No ale nikt nie mógł dojść jak działa dinozaur jeden .
Tak szybko jak tylko mogłam ogarnęłam się . Dzisiaj z powodu wycieczki , Slender podwoził nas na dworzec , a to dobrze , bo lało jak nigdy .
Kiedy dotarliśmy na dworzec , Slender wtwalił nas z auta i wcisnął gaz do dechy . Słyszałam , jak drze mordę (!?) ze szczęścia . No cóż... Poza nami stało tam jeszcze kilku uczniów . W sumie nie byliśmy na dworcu , tylko na placyku , gdzie zatrzymywały się autobusy . Oczywiście niezadaszonym i lało centralnie na nasze głowy !!! Poza nami i grupką uczniów na placyku stała jakaś nauczycielka . Nie znałam jej zbytnio , bo nie uczyła w mojej klasie . Widywałam ją za to często na przerwach . Wtedy wydawała się bardzo oschła . Nigdy się nie uśmiechała . Teraz też trwała z pokerową miną i patrzyła się tymi pozbawionymi emocji oczami . Więc uśmiechnęłam się do babki , w nadzieji , że odwzajemni uśmiech , ale wtedy spojtzała na mnie oschle i popatrzyła z taką urazą , jakbym jej coś zrobiła . Gapiła się na mnie spod oka tym pystym spojrzeniem , tak krzywo . To było bardzo niezręczne ... Strach iść do toi-toia !!!
Zaraz oczywiście pojawili się inni uczniowie . Na placyku zaparkowała jakaś limuzyna błyszcząca - złotem rzygająca , a z niej wyszła ... Zgadnijcie kto !!! Oczywiście nasza paniusia Nicla !!! Jeśli zgadłaś , bądź zgadłeś , to brawo ( i tak nie dostaniesz nagrody xD. Sory no ... ale nie mówiłam , że za zgadnięcie jest jakaś nagroda , więc nie łudź się... ) !!! Za Niclą wyszła jej mamusia , oczywiście !!! Ja współczuję tej kobiecie , ż musi wychowywać takie coś. Sama Nicla wyglądała komicznie - miała zabandażowany nos i dwie dziurki w bandażu , gdzie były otwory nosowe . Jak zobaczyły , dwie jędze , Toby'ego , to od razu do niego wściekle podbiegły . Widać , nie zamoniały o tej akcji w kawiarni ...
- Można wiedzieć , czemu wczoraj tak się zachowywałeś wobec mojej córki ?- zapytała wściekle matka Nicli .
Toby tylko na nią spojrzał , ale milczał
- Można wiedzieć ? - powtórzyła kobieta .
A Toby stoi i patrzy .
- Wiesz , Nicla to wspaniała osoba i trzeba być potworem , żeby ją uderzyć , a co dopiero to !? - krzyknęła matka dziuni . Zbyt dratyzuje i wywyższa swoją córeczkę . Toby się wtedy odezwał :
- Nie jestem aniołem i tego nie ukrywam . A pani wmawia do tej pustej bańki , że jest wspaniała , idealna , a prawda jest inna . Pewnie mówi pani do niej "Oj , Nicla !!! Zrobiłaś piękną kupkę , nigdy nie widziałam piękniej walącego gówienka" !!!
- Nicla to miła , pomocma , mądra i piękna dziewczynka !!! Jest IDEALNA !!! I nie wiem z czego się śmiejesz , jej odchody są nawet piękne !!!- upierała się matka . Ale idiotynka , po prostu w głowie czarna otchłań . Toby uśmiechnął się sarkastycznie i zakrył usta żeby się nie zaśmiać . Po chwili odpowiedział :
- A no ... Piękna i mądra jak żul , miła jak Adolf Hitler , po prostu ideał !!!Chciałbym zobaczyć jak jest niby pomocna ... A no tak Nicla ciągle pomaga !!! Pomagała bardzo wiele razy ... Wiele czyli ZERO !!! Ale zobacz !!! Zero to więcej niż minus jeden !!! - powiedział z ironią , uśmiechnięty od ucha do ucha .
- Z takimi ludźmi żal rozmawiawiać , chodź , Niclo !!! -powiedziała kobieta .
- O Jezus , Niclusiu !!! Twój jeden włos przekrzywił się o pół milimetra !!! Może powinniśmy układać swoje włosy Super Glue !? A no tak , wtedy nie mogliśmy używać twojego szamponu za 20 milionów dolarów libijskich !!!- powiedziała chwilę później matka Nicli do swojej córci . Nie wiem jak można być takim debilem !!! Serio ... Ale głupie !!! Jak podeszwy kapci Jadwigi .
Zjeżdżały się kolejne dzieci , aż w końcu przyjechał autobus .
Minęło godziny od przyjazdu autobusu . Deszcz wciąż lał , a my czekaliśmy , aż policja przejrzy busa . Ale ile można robić głupi przegląd . Zapytałam się tej oschłej baby , czemu tak długo , a ta na to :
- Nie marudź smarkulo !!! Są problemy techniczne i będziemy czekać jeszcze pół godziny !!! Poza tym nie masz co się jarać , będziemy dwa razy później niż myśleliśmy , bo są korki takie jak nigdy !!!
Widzicie !? Byłam załamana ...
Po upływie pół godziny ,byliśmy mokrzy tak , jakbyśmy się wykąpali w jeziorze ... Ta pokerowa baba zebrała nas na placyku i wtedy usłyszeliśmy od niej bardzo złe nowiny : pierwsza - pani będzie nas sadzać w autobusie . Druga - ... nie , jej NIC nie przebije ... ta pokerowa baba będzie na wycieczce naszą WYCHOWAWCZYNIĄ !!!!
W autobusie pani szatańsko się uśmiechnęła i powiedziała , że jednak możemy siadać jak chcemy. Usiadłam z Jane , jednak czułam , że baba coś knuje . Kiedy wszyscy usiedli , babka powiedziała tak :
- A jednak wiecie co , smarkacze ? Rozmyśliłam się !!! Teraz was przesadzę !!!
Byłam wtedy maksymalnie wściekła !!! Po jej uśmiechu mrocznej istoty , widać , że nie będzie litościwa ... I nie była ... Usadziła mnie z ARNOLDEM !!!!!! A zgadnijcie z kim usadziła Toby'ego ! Z NICLĄ !!!!!! A zgadnijcie z kim Jane ! Z HELGĄ !!! Jedyny fart był taki , że Jane siedziała za mną , a Toby przede mną. Ale i tak to co się tam działo to OKRUCIEŃSTWO !!!! Jak tylko ruszyliśmy , to Nicla , Arnold i Helga zaczęli się nas czepiać !!! Byli strasznie głośno i to było potwornie irytujące !!! W końcu Jane wykazała się swoim geniuszem i użyła SŁUCHAWEK by ich zagłuszyć . Ale to nie pomogło !!! Widzicie ?!
Po godzinie te jęki obudziły Jeff'a , który strasznie się wtedy wkurzył , wyjął z plecaka procę , orzeszki ... zapewne domyślacie się , co miało miejsce potem ... Ale Jeff chociaż raz się przydał - po zajściu z procą , już żadna menda się nie odezwała ... Chyba nawet Jeff'owi zapłacę , za to , że użył procy !!!
Była szesnasta i jeszcze nie byliśmy na miejscu , za to tkwiliśmy w potwornym korku . Pani kazała zatrzymać się kierowcy na stacji benzynowej i nam kazała kupić sobie jakieś żarcie , bo obiadu nie będzie . Nie marudziłam , gdy pani powiedziała CO miało być na obiad ... Jeśli tak zżera was ciekawość ,.macie - jajecznica z jajek gekona fałdoskórego , do tego sałatka z podgniłych glonów , a do popicia mleko ... ale nie od krowy , tylko od szopa pracza !!! Aż mnie ciarki przeszły !!! Ta wycieczka wcale mi się nie podoba ...
Dotarliśmy o 190 . Pani powiedziała , że dziś nie będzie też kolacji . Jakby mi ulżyło . Za to powiedziała coś co mnie ZWALIŁO !!! Odwołuje to , że ten fakt rano był najgorszy ... Pani powiedziała , że będzie mówiła , kto z kim ma być w pokoju i pokoje są DAMSKO - MĘSKIE !!!! I to sześcioosobowe , czyli większa szansa , że trafię z jakąś kutwą !!! Pani rozdała nam kartki ( które wcześniej przygotowała !) , kto z kim ma pokój ... dostałam pokój w którym ja i Toby to normalne osoby !!! Poza mną i Toby'm w pokoju miała być Nicla , Helga , Amanda i miał być Arnold !!!!!!! Jeff , pożyczysz procę ? Nożem nie pogardzę !
Zaraz po rozpakowaniu Nicla i reszta zaczęły się czepiać . Nie było już żadnych wyjść na dziś ... może to i dobrze ? To dopiero pierwszy dzień wycieczki, ale sądzę, że to będzie piekło ...
 

 
Dzisiaj wstałam w bardzo dobrym humorze . Czemu ? Po pierwsze może temu, że się wyspałam !!! Po drugie - jutro wycieczka !!!!!!! Od samego rana chodziła mi po głowie . Tak , że po śniadaniu zaczęłam się pakować. No, szybko mi zeszło - przed obiadem już byłam spakowana .
Po obiedzie to w ogóle fajnie było , bo poszłam z Toby'm na gofry . Ja bardzo lubię gofry , jedne z mojego ulubionego żarcia. U Toby'ego to w ogóle najulubieńsze jedzenie , co widać zresztą jak kłóci się z Masky'm, że są lepsze niż sernik. I wszystko było super , ja i Toby żarliśmy gofry , póki nie przyszła ... NICLA D: !!! Krzyczała coś typu : " Blanca i Toby!!! Zakochana para!!!! " . Nie reagowaliśmy na nią . Niech sobie wrzeszczy co chce , dla mnie to dziecinne . Nie można gofrów jeść przy chłopie , bo jakaś idiotynka "zakochana para" !!! To ja się boję , co by Nicla zrobiła , gdyby dowiedziałaby się o tym , co się stało podczas pożaru (nie zapomniałam o tym pocałunku) !
No i Nicla tak krzyczała , póki do tej dziury ozonowej , czarnej, bezrozumnej masy nie dotarło , że nic nie zdziała . Już chcieliśmy iść , wstawaliśmy , gdy nagle Nicla złapała,Toby'ego za kaptur . Chłopak mało się nie wywalił i wtedy napastniczka puściła mojego kumpla . Toby popatrzył na nią wkurzony . Ta zaśmiała się tylko i powiedziała :
-Toby , czemu zadajesz się z Blancą ? To głupia prostaczka !!! Wiesz , od początku mi się podobałeś ... - tu Nicla zachichotała . Jak ja nieznoszę tej baby . Sama jest "głupią prostaczką" . Toby milczał . Przewrócił oczami na lewo i prawo ... i zrobił coś zupełnie niespodziewanego !!! A otóż z całej siły i z furią wściekłej bestii przywalił Nicli w ryja!!! To naprawdę dziwne jak na Toby'ego - znając go , to odpowiedział mendzie jakimś sarkazmem . Cios zwalił Niclę z nóg , z jej nosa bryznęła na krew .
- UMIERAM !!! - krzyknęła Nicla i zamknęła oczy . To jasne , że nie umiera , tylko po prostu przesadza i dramatyzuje ... Mój przyjaciel popatrzył na swoje zakrwawione ręce , zaśmiał się histerycznie , po czym szybko , jakby to ująć, złapał się za usta i ... uciekł ... To było dziwne ... Toby nigdy tak się nie zachowywał... i nigdy nie myślałam , że może się tak zachowywać
W kawiarni, w której teraz byliśmy na gofrach , zapadła cisza . Każdy kto tam był wpatrywał się w nieprzytomną Niclę. W końcu śmiertelną ciszę przerwała babka przy kasie :
- Hej , sprzątaczka !!! Zabierz to krwawe guano , bo szpeci okolice !!!
Sprzątaczka wywaliła Niclę z kawiarni i każdy wrócił do swoich czynności. Ja wyszłam z budynku i poszłam szybko do domu . Musiałam porozmawiać z Toby'm , czemu tak się zachował .
Weszłam do domu . Slender mył naczynia , w ogóle nie widząc , jak Masky i Hoodie testują siłę wyrzutu pasty do zębów, taki trening na zieloną noc (jutro wycieczka ! ) . Jane zaś walczyła wtedy z obieraniem pomelo . Od razu skierowałam się na górę, gdzie zapewne był Toby . Natychmiast poszłam w stronę mojego pokoju . Już miałam otworzyć drzwi , gdy nagle usłyszałam zza siebie głos :
- Czekaj !!!
Odwróciłam się . To był Jeff . Jedną ręką podrzucał nożem , zaś drugą podpierał się o ścianę.
- Czego !? - zapytałam ciut podirytowana .
- Nie wchodź tam ...
- Czemu ?
- Słuchaj , Toby nad sobą nie panuje i ...
- Sam nie jesteś lepszy !!! - przerwałam mu .
- Okej !!! Jak tak bardzo chcesz męczyć Toby'ego ... wiesz , Toby ma też swoją drugą stronę ...
- Jaką "drugą stronę" !?
- On nie jest do końca taki jaki myślisz ...
- To jaki jest !?
- A no ... bo widzisz , Toby należy do osób z ograniczoną samokontrolą ...
- Powiedz to sobie !!!
- Nie ukrywam nic !!! Jestem jaki jestem i każdy to wie !!! A Toby dużo cierpiał ... i wiadomo jak to się skończy !!! Jakby co to , to nie mów , że cię nie ostrzegałem ...
Wzruszyłam tylko ramionami . Nacisnęłam odważnie klamkę i weszłam do pokoju . Toby siedział na łóżku ze spuszczoną głową i wpatrywał się w jeden punkt ... w swoją rękę , którą właśnie rozdrapywał do krwi .
- TOBY !!! - wydusiłam i podbiegłam do łóżka , po czym od razu usiadłam przy Toby'm. Ten przerwał rozdrapywanie ręki .
- Idź - powiedział tylko i się odwrócił .
- Toby ... mogę wiedzieć co się z tobą dzieje !?
- Nic mowego ... zawsze byłem mordercą i psychopatą...
A teraz idź . Jesteś zbyt dobrą osobą , zasługujesz na lepszych przyjaciół niż ja ...
Przytuliłam mocno Toby'ego.
- Toby, przestań tak o sobie mówić , jesteś wspaniałym przyjacielem ... czy to twoja wina , że nad sobą nie panujesz ?!
Zapadła cisza.
- Nieważne, czyja wina , zasługujesz na lepszych przyjaciół niż jakiś psychol ...
- Jeff to psychol. Ty nie ...
- Nie , Blanca . Nie dość, że jestem zabójcą , to jeszcze śmieciem ...
- Nieprawda . Po prostu źle się oceniasz . A i tak zawsze , nieważne kim byś był i tak będziemy przyjaciółmi . Najlepszymi .
Toby popatrzył na mnie, uśmiechnął się lekko i przytulił .
Poza tym nic się dzisiaj nie wydarzyło. Może to i dobrze ... Jutro wycieczka ...
C.D.N.
 

 

Jak się domyślacie , nie wyspałam się . O czwartej próbowałam bezsensownie zasnąć , ale nic z tego ... zwłaszcza , że ja , jak i Toby ciągle słyszeliśmy pierdzenie z pokoju Jeff'a .
Jakoś dożyłam szóstej trzydzieści , ale jak właśnie wtedy usłyszałam , że mam budzić Jeff'a! Zastanawiałam się wtedy czy dotrwam jutra . Jakoś zwlokłam się i doczłapałam do pokoju Jeff'a . Weszłam do pokoju , podeszłam do łóżka (chyba wdepnęłam po drodze w jakąś paskudę ) .
-WSTAWAJ !!!!! - krzyknęłam wynędzniale jak żul Mietek podczas odwyku .
- Wstawaj ?! Sama se wstawaj !!!! Jest SOBOTA !!!! - krzyknął I cisnął we mnie kapciem . Ja zrobiłam unik , oczywiście ! Ale wszystko ma swoją cenę... A otóż by uniknąć zderzenia morda - kapeć odgiełam się jakby w tył i zaliczyłam glebę . Oczywiście wpadłam w jakiegoś ohyda , prawdopodobnie flaka . Obrzydlistwo !
Umyłam się i poszłam trochę obrzydzona na dół , zjeść śniadanie . Podgrzałam , wzięłam płatki ... no i biorę łyżkę , nabieram , wsadzam do otworu gębowego ... to nie były płatki ... tylko PSIE ŻARCIE !!!!!!! Od razu to wyplułam , krzusiłam się jak wariatka! W sumie to jadłam gorsze rzeczy (u wujka Teodora choćby ).
Dzisiaj to był ogólnie okrutny dzień ! Sally coś wzięło na śpiewanie i musieliśmy się tak z tym drącym ryja bachorem katować dwie godziny . Serio , nie ma nic gorszego niż słuchanie tego małego wypierdka , który jeszcze śpiewa te porąbane piosenki z mini-mimi.
Ale to NIC w porównaniu z tym co zaszło po obiedzie ! A otóż była na obiad fasolka . To masakryczne zdarzenie było do przewidzenia ... Po fasolce Jeff dostał okropnych ... WZDĘĆ ...Perdział , takie śmierdzące i głośne bączki , przepraszam OHYDNE I BEZLITOSNE PIERDY !!!!!! Po pięciu minutach w domu rozpętało się istne piekło - smród był wszędzie i gdziekolwiek byśmy się nie schowali cap atakował nasze biedne i niewinne nozdrza !!! Slenderman faszerował go różnymi lekami na dokuczliwe gazy , ale bez skutku ! Wtedy doszło do kompletnej tragedii - doszło BEKANIE . A Jeff wtedy poełnił ZBRODNIĘ !!! Atakował nas , czychał w ukryciu , aż nieszczęsna i nieświadoma ofiara usiądzie - wtedy zakradał się cichutko jak puma do lamy , zbliżał parszywą jadaczkę do ucha i wydawał z siebie przeciągłe i basowe :
- BEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEK !!!!!!!!!!!!!
A kiedy odwracasz się , by nakrzyczeć na niego , zbrodniarza już nie ma !!!
To był najgorszy dzień w moim życiu ...
C.D.N . (widzicie , jaki jestem szczwany ludź ! Skrótami piszę xD )
 

 
Otworzylam oczy . Bylam troche obolala , ale nie za bardzo. Nagle zobaczylam morde jakiegos obcego ludzika . Skad ja to znam...Przypomnialam sobie wtedy o pozarze . No tak , gosciu mnie reanimuje .
- ZYJE !!! - krzyknelam donosnie .
Gosciu zszedl ze mnie (xD) i zaczal gadac :
- Wstawaj, nic ci nie jest?! Twojemu koledze nic sie nie stalo, znaczy zranil sie w noge. Masz szczescie , ze stacilas przytomnosc , bo to by musialo bolec , taki upadek ! Twoj kolega nie stracil przytomnosci ... znaczy myslalem , ze stracil , bo nie krzyczal zbytnio ... dziwne ... znaczy wstawaj , wstawaj!!! Wstalam trosz obolala , zrobilam pare krokow . Gosciu reanimujacy odsunal sie i zauwazylam , ze Slender , Jane , Toby , Jeff , Hoodie , Masky i Sally stoja pare metrow przede mna . Aha i Smiley krecil sie kolo Jeff'a ( nie chce dociekac , skad ten pies sie tu wzial ) . Od razu jakby nogi przestaly mnie bolec i podbieglam do nich .
- Zobacz , Blanca !!! Az sam nie moge w to uwierzyc !!! ZYJEMY !!!!! - krzyknal Toby . -Wiesz , ja tez...
-Dobra , dosyc, zwalamy stad poki Sarah nie patrzy ! - krzyknal Slender i pobiegl w strone auta , a my za nim. Kiedy wszyscy byli w samochodzie , Slendy dal gaz do dechy i chyba 100000000000000000000000000 razy przekroczyl ograniczenie predkosci . Ale zapewne Slenderman mial to w dupie . O ile on ma dupe , bo jesli nie ma twarzy ... Do domu dojechalismy bardzo szybko ( "ciekawe dlaczego"... ) . Wszyscy byli szczesliwi , ze juz po wszystkim . Poza tym nic sie nie dzialo . Slender powiedzial, ze jak wrocimy z wycieczki szkolnej to jedziemy do jego brata - Offendera . Poza tym nic . Znaczy wieczorem strasznie rozgadalam sie z Toby'm. A kiedy chcielismy juz isc spac i spojrzalam na zegarek , byla 40 ... CIAG DALSZY NASTAPI ...
NIEWIEM KIEDY , ALE NASTAPI ...
***********
Od autora : sory , ze tyleeee czekaliscie , ale komputer mi sie psuje i ten ..
 

 
Miałam dzisiaj przedziwny sen . Nie pamiętam go całego , tylko mały fragment . A otóż , że Jane wbiega do mojego pokoju i krzyczy , że jest w ciąży z Jeff'em . Przez właśnie ten mały fragment , cieszę się , że nie pamiętam całego ... Dobra , dosyć o moich dziwnych i zboczonych snach !!! Dziś jak zwykle obudził mnie budzik z piekła rodem . Nieznoszę tego budzika !!!! Po tym oczywiście Toby z trollfacem mówiący , żebym budziła Jeff'a ... I jeszcze on mi to robi ...
Poszłam do Jeff'a, żeby go obudzić . Już pięć metrów od jego pokoju słyszałam jego chrapanie. Jeszcze brakuje żeby puścił bąka . Weszłam do jego pokoju , podeszłam do łóżka i trzepnęłam w tą pustą łepetynę .
- Jeff , wstawaj ... - powiedziałam bez entuzjazmu . Ale on nawet nie drgnął . Dałam mu z liścia i nic . Rozejrzałam się po pokoju , poszukując czegoś , czym można walnąć chłopa , tak żeby się obudził . Rozglądam się , rozglądam i nic . W końcu zajrzałam pod szafkę i znalazłam różowe , puchate kapcie . Wzięłam jednego , podeszłam do łóżka Jeff'a i walnęłam go kapciuchem . Zadziałało ... za bardzo - Jeff jak dostał kapciem , zaczął biegać i krzyczeć jak jakaś przerażona dama , lub wariat ... no tak , on już jest wariatem .
- Natychmiast puść BROŃ !!!!!! - krzyknął Jeff .
- Broń ? To zwykły kapeć !
- " ZWYKŁY KAPEĆ " !!!!!?????? To go sobie powąchaj !!! Powąchałam kapcia i wiecie co ? Tak waliło , że mało nie zemdlałam !!! Rzuciłam kapciem na drugi koniec pokoju , ale nadal ten odurzający odór kuł mój biedny nos ...
- Blanca, ty jesteś hardcorem , bo nie zemdlałaś !!! Zresztą testowałem na jakimś dzieciurze i on umarł ...
- Ty się uwziąłeś na te biedne , bezbronne i niewinne dzieci ...
- Jasne , jasne ... dzieci chcą żebyś tak myślała , ale to są demony i trzeba je wybić !!!
- Aha , jasne , przypomnij sobie , jak ty byłeś dzieckiem !!!
Jeff wytrzeszczył szeroko oczy i posmutniał . Strasznie posmutniał . W oczach pojawiły mu się łzy , które powoli spływały mu po policzkach. Nie były to zwykłe łzy -"płakał" krwią. Co mu się stało ? Czy to wciąż Jeff ? Bo psychole nigdy nie płaczą ... nawet krwią ... tak mi się dotychczas wydawało ... Chłopak wytarł krew , a raczej tylko ją rozmazał .
- Kiedy byłem dzieckiem ...
Jeff podszedł do jednej z szafek , otworzył ją i chciałam zobaczyć , co w niej jest , gdy nagle oberwałam jakimiś gaciami . Zdjęłam je z twarzy i cisnęłam nimi w Jeff'a .
- Ty chcesz się tu przebierać i mnie nie ostrzegasz ?!
Chłop zrobił takiego pedo - smile'a . Ja poszłam z obrzydzeniem na twarzy w stronę drzwi, gdy znów dostałam majtasami Jeff'a . Byłam już wściekła . Wzięłam majtki , naciągnęłam ich gumkę i wycelowałam w szeroko uśmiechniętego Jeff'a. Trafiłam idealnie między oczy natręta , wyszłam i zatrzasnęłam za sobą drzwi .
Dzisiaj poza tym nic się nie wydarzyło. Ale do czasu , kiedy to Slender nie oświadczył, że jedziemy wszyscy do jego koleżanki .
Jechaliśmy jakieś 30 minut przez wielki , zamglony las. W samym centrum tego mrocznego lasu stał stary , zniszczony , wyglądający jakby był nawiedzony . Slender zatrzymał się na zniszczonym , zamszałym parkingu , ogrodzonym zniszczoną siatką . Poszliśmy w stronę bloku . Przy wejściu Slenderman wystukał jakiś kod . Rozległa się wtedy muzyczka , jakby ze starej pozytywki . Ale zacinająca się , jakby zepsuta i puszczana od tyłu . Slender otworzył drzwi i weszliśmy . Ściany korytarza w bloku były zniszczone , "przyozdobione" krwawymi rysunkami i napisami . To przerażało mnie . Nawet bardzo przerażało . Weszliśmy po zniszczonych schodach , które wyglądały , jakby miały się zaraz zawalić na trzecie piętro . Przeszliśmy cały upiorny korytarz , na którego końcu były drzwi z wyrytą , chyba nożem cyfrą "14" i krwawym napisem "WITAJ W DOMU". Slender zapukał w te potworne drzwi . Otworzyła mu blada kobieta , ubrana w czarną , gotycką suknię .
- Wita Grzegorz - rzuciła sucho kobieta .
- Witaj Saro , to moi podopieczni - rzucił równie sucho Slendy . Człowiek bez twarzy odwrócił się w naszą stronę i oświadczył :
- Mówicie mi "Slenderman" , ale tak w rzeczywistości mam na imię Grzegorz .
Wszystko zachichotali i wymieniali się roześmianymi spojrzeniami . Weszliśmy do mieszkania tej Sary . Wiecie co ? Było równie obskurne i okropne jak reszta bloku , nawet gorsze , bo gdzie nie gdzie , wisiały poniszczone trofea myśliwskie . Biedneeeeee zwierzęta :' . Zaprowadziła nas do kuchni , gdzie był nakryty wyblakłym , brudnym od kurzu i krwi obrusem , na którym były jakieś ohydy . Usiedliśmi przy stole .
Dorośli jak zwykle - gadali i jedli . Znaczy tylko Sara , bo Slender nie ma twarzy . My zaś , małolaty , tylko siedzieliśmy i się zanudzaliśmy , patrząc na paskudy na stole , których nawet Jeff się brzydził .
- Czujecie ? Jakby coś się przypalało ... - odezwał się Masky .
- Idź , sprawdź - powiedział Slenderman . Masky wstał i zniknął mi z oczu . Po chwili wbiegł jak opętany do kuchni , drąc się wariacko :
- POŻAR !!!!!!!!PALI SIĘ !!!!!!!!
Wszyscy natychmiast wybiegliśmy z mieszkania . Ale ja słabo biegam ( przyznaję się - Hoodie już lepiej biega) i zostałam w tyle .
- Poczekajcie ... - wołałam .
Ale na próżno ...
Biegłam dalej , choć wszyscy zniknęli mi z oczu . Nagle z czyjegoś mieszkania buchnęły płomienie . Zawróciłam , bo po drugiej stronie bloku były drugie schody . Pobiegłam do tamtych schodów i resztką sił zbiegłam na drugie piętro . Na schodach , na drugim piętrze stał ... Toby .
- Blanca ! Nic ci nie jest ?! Już wszyscy wybiegli ! Bałem się , że coś ci się stało !!! Chodź , biegiem , na dół !!!
Toby chwycił mnie za rękę i chcieliśmy zbiec na dół , ale pare centymetrów przed nami zawalił się palący kawałek sufitu . Zawróciliśmy ( drzwi po drugiej stronie bloku xD ) , zaczęliśmy biec , ale w połowie drogi znów przed nosem zawalił nam się palący sufit . Ale tuż obok nas , było otwarte na ościerz mieszkanie , w którym było otwarte okno .
- Myślisz o tym samym co ja ? - zapytałam również patrzącego w tamtą stronę Toby'ego .
- Tak ...
Weszliśmy do mieszkania i podeszliśmy do okna . Wyjrzeliśmy przez nie - pod blokiem był piasek .
Musieliśmy skoczyć ...
aby przeżyć ...
lub zginąć ...
Popatrzyliśmy sobie w oczy . Przytuliłam Toby'ego - mogłam już więcej go nie zobaczyć . Poczułam jak ktoś całuje mnie w policzek . Zrobiłam się cała czerwona , jak pomidor . Świetnie wiedziałam , że Toby . Znów popatrzyliśmy sobie w oczy .
- Blanca , jesteś wspaniałą przyjaciółką , nigdy takiej nie miałem ...
- Ty też , Toby ...
Ścisnęliśmy się za ręce ...
... I skoczyliśmy ...
... Później ciemność ...
CIĄG DALSZY NASTĄPI !!!!!!!!
  • awatar Blog Clouie <3: Niewiedziałam, że Toby jest przyjaciółką, bo tak -Blanca jesteś wspaniałą PRZYJACIÓŁKĄ -ty też
  • awatar Blog Clouie <3: Toby+ Blanca=
  • awatar SheIsDragonRider: Czekam na więcej Blaiego (mój własny wymyślony parring - Blanca + Toby) Kocham także twój humor xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj obudził mnie przeraźliwy krzyk Slendy'ego ( jak on mógł krzyczeć ,skoro nie ma twarzy ?!) . Więc zbiegliśmy z Toby'm (jego też to obudziło) na dół i zauważyliśmy , że wszyscy też zeszli . Oprócz Jeff'a .
A otóż Slender krzyczał (!?) , bo w kuchni była wielka plama krwi . Wszyscy się zaniepokoili , gdy nagle z kibla wyszedł zapłakany Jeff .
- Dzieci są ciężkostrawne !!! - krzyknął żałośnie chłopak .
- Że co !? - zapytał oburzonym głosem Slender .
- No bo się obudziłem w nocy i nic w lodówce nie było !
-Już , sprzątaj ! Dzieci się NIE je !!!!!!!!!!!
- Ale już tego nie zrobię , bo dzieci są zbyt ciężkostrawne ...
- Zgaduję , że w kiblu coś zostało , więc sprzątaj i odtykaj KIBEL !!!!!!!!!
- Już , już ... - wymamrotał smętnie Jeff . Slender odwrócił się w naszą stronę .
- A wy do łóżek , jest dopiero piąta !!!- powiedział Slender . Poszliśmy na górę , choć i tak już nie zaśniemy .
W końcu o piątej piętnaście nikt nie wytrzymał i zeszliśmy na dół . Ma to swoje plusy - nie będziemy się kłócić o łazienkę i Hoodie , który zawsze jest ostatni nie będzie musiał tyle czekać .
W szkole jak zwykle - nudyyyyyy . Ale na ostatnej lekcji pani przypomniała nam o wycieczce szkolnej na 5 dni ... I NIKT MI O TYM NIE POWIEDZIAŁ !!!!!!!!!!
***************************************
Od autora : wybaczcie , że tak długo czekaliście na ten że wpiseł , ale pinger mi się zaciął i nie chciał się dodawać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Łza spłynęła po policzku chłopaka .
- No bo Slender ...- zaczął .
- Co Slender ?
- Bo ja wcale nie chciałem , ale ... - tu Toby urwał i zaczął płakać .
- Toby, co się stało?
- Ja naprawdę nie chciałem tego zrobić - mówił przez płacz - nie jestem mordercą ...
- Ale co zrobiłeś?
- Bo to wszystko przez tego *cenzura* Slendera ... on mi kazał to zrobić ... po prostu przejął mój mózg , a tak bym tego nie zrobił!- mówił wciąż przez płacz .
- No dobrze , nie chciałeś tego zrobić , ale co to było ?
- Bo miałem takiego ojca co był jak Darla ... i przez Slendera ... zabiłem go ...
Wytrzeszczyłam szeroko oczy .
- Ale czemu wcześniej mi nie powiedziałeś ?!
Toby kompletnie się rozbeczał .
- Bo ty mnie przez to znienawidzisz , już znienawidziłaś ...
- Toby ja cię lubię ! Ale jak to , Slenderman opanował twój umysł ?
Toby pokręcił twierdząco głową .
- Toby , mi to możesz mówić takie rzeczy !
Mój przyjaciel jeszcze beczał , w końcu mnie przytulił , co było trochę krępujące .
- Toby , czuję się tak ciut ... nieswojo ?
- Czemu ?
- No bo mnie przytulasz , a jesteś chłopakiem ...
- I co z tego ?!
Na tym zakończyła się nasza rozmowa . Toby jeszcze trochę płakał . Potem poszliśmy spać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zastanowiłam się chwilkę nad jego słowami. Ale jak on mógł słyszeć co Toby powiedział mi przedwczoraj?!
- Ale...
- Słyszę więcej niż myślisz ... - powiedział Jeff i ścisnął w ręce nóż, tak , że wyglądało to, jakby chciał mi poderżnąć gardło.
- A wiesz , że przez niewyparzoną gębe Toby'ego musiałem zabić już cztery osoby?
- A ja będę piątą ?
- Nie myślałem o tym, ale świetny pomysł, pomyślę!!!
A mogłam siedzieć cicho...
- Ale nie o to chodzi. Bo widzisz , Toby powiedział ci bardzo brzydkie rzeczy o mnie, a nie powiedział co sam zrobił .
- A co zrobił Toby?
- No proszę ! Idź do niego i się zapytaj !
Jeff otworzył drzwi i wskazał wyjście nożem . Wyszłam niepewnie z pokoju . Po pięciu krokach obejrzałam się za siebie - Jeff siedział w drzwiach i gapił się na mnie tym swoim spojrzeniem. Wręcz czekał , aż zacznę biec, żeby się na mnie rzucić i poderżnąć mi gardło
- No idź , nie przejmuj się mną ! - powiedział psychopatyczniejszym niż zwykle głosem . Szłam niepewne , byłam JUŻ w połowie drogi , gdy nagle usłyszałam głos Jeff'a , tuż zza moich pleców :
- Widzę cię !
Obejrzałam się za siebie - Jeff stał tuż za mną i ściskał ten swój nóż !!! Pomachał mi nim , gdy tylko zobaczył , że się odwróciłam . Przewróciłam Jeff'a , dałam mu plaskacza i uciekłamn , co sił w nogach . Szybko wbiegłam do pokoju , zatrzasnęłam drzwi i zaczęłam dyszeć . Czułam jak Jeff wali w drzwi i drapie w nie nożem . Słyszałam też jak mówi :"Wiem , że tam jesteś !". Rozejrzałam się po pokoju ... i zobaczyłam Toby'ego , najzwyczajniej w świecie leżącego na łóżku , grającego na telefonie !
- TOBY !!! Czy ty serio nie słyszysz , jak Jeff się dobija i chce mnie zabić !?
Toby oderwał wzrok od ekranu .
- Blanca , on tak ma , ale jeśli ci przeszkadza ...
Toby przystawił usta do drzwi i krzyknął do Jeff'a :
- Jeff , jak sobie pójdziesz , to dostaniesz lizaczka !!!
Nagle walenie ustało , wtedy Toby podszedł do swojej szafki , wyjął z niej lizaczka , podszedł do drzwi , uchylił je i podał lizaka Jeff'owi. Jeff wręcz wyrwał lizaczka z jego ręki i dziarsko poszedł do swojego pokoju .
- Toby , a Jeff mówił , że coś zrobiłeś ...
Mój kumpel wytrzeszczył szeroko oczy .
CIĄG DALSZY NASTĄPI!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj rano jak zawsze - budzę się , budzę Jeff'a , jem śniadanie ... no tak przed śniadaniem jeszcze ubrać się i takie tam . Po śniadaniu umyć zęby i do szkoły ... Coś mi jednak nie pasowało ... Nie wiem , czy mi się tylko wydawało , czy tak było , ale miałam wrażenie, że Jeff ciągle się na mnie gapi . To było takie krępujące , szczególnie gdy się ubierałam . Bo czy to miłe , jak ktoś się ciągle na ciebie gapi. Od wczoraj on jakiś taki ... chyba coś do mnie ma .
Dzisiaj w szkole mieliśmy mieliśmy bekę z Jeff'a , bo na matmie pani mówiła , jakimi postaciami z baśni jesteśmy i nazwała Jeff'a Roszpunką . Ja to mam normalnie szczęście ,jestem nowa w szkole i pani nie wiedziała , bo jeszcze słabo mnie zna . Ale nic nie może się równać z tym jak pani nazwała Niclę . Powiedziała , że jest syrenką Arielką , ale jak zadzwnił dzwonek i Nicla wyszła pierwsza , to pani powiedziała , czemu ją tak nazwała . Powiedziała , że temu tak , bo Nicla drze ryja jak syrena policyjna i że oglądała taki program , w którym było , że w rzeczywistości to syreny są obleśne .
W domu nic się nie działo . Ale o siedemnastej , gdy szłam do swojego pokoju , zobaczyłam , że Jeff wychyla głowę przez drzwi swojego pokoju i pokazuje ręką , żebym do niego weszła . Po cichu wślizgnęłam się do jego pokoju . Ten od razu zatrzasnął drzwi i wyjął z kieszeni NÓŻ . Serce zadudniło mi jak nigdy .
-Czy Toby nie powiedział ci przed wczoraj za dużo ...
CIĄG DALSZY NASTĄPI !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj budzik nie przeraził mnie tak mocno jak ostatnio , ale serce mi nieźle zadudniło. Oczywiście Toby , od razu , na dzień dobry kazał mi budzić Jeff'a. Nie mam się czego bać, skoro Jane się nie boi, mimo to po zdarzeniu z kością , lepiej zachować ostrożność i patrzeć pod nogi ...
Prześlizgnęłam się cicho do Jeff'a . Gdy tylko weszłam do pokoju , zobaczyłam , że Jeff'a nie ma w łóżku. Szybko podbiegłam do łóżka i rzeczywiście - nie było go tam .
- Jeff?
- BUU !!! - usłyszałam głos zza siebie . Odwróciłam się i chociaż nie było tam żadnych potworów, tylko Jeff , to odruchowo krzyknęłam . O ile Jeff nie jest potworem. W sumie to jest nim, ale z zachowania ...
- Wstałem trochę wcześniej i postanowiłem zrobić ci kawał .
Jeff zamknął drzwi od pokoju .
- Ale nie o to chodzi...
Nagle do pokoju wbiegł Slendy i wbił Jeff'a w ścianęp , drzwiami . Zaczął rozglądać się zaniepokojony .
- Coś się stało , słyszałem krzyk !? - zapytał zatroskany Slenderman.
- AŁA... - jęknął przybity drzwiami Jeff . Slender od niechcenia odkleił go od drzwi.
- Nic się nie stało ... - wymamrotałam i poszłam zrobić sobie śniadanie .
Kiedy robiłam sobie tosty , rozmyślałam co Jeff chciał zrobić , zamykając mnie w pokoju . Pewnie zgwałcić.
Kiedy wychodziłam z domu , ujrzałam takiegoż pieseła :




- Co to za pies ? - zapytałam Jane , która też właśnie wychodziła z domu .
- Pies Jeff'a - odparła .
- Ale jak ostatnio go widziałam wyglądał ... nieco gorzej ...
- Potrafi zmieniać wygląd .
WTF !? Pies zmeniający wygląd ! Dużo muszę się jeszcze o tym domu dowiedzieć...
W szkole prawie nic się nie działo . Tylko ta menda , Nicla , ciągle się do mnie czepiała . Ignorowałam ją , nie ma co ! A , i jeszcze Arnold coś bredził , że Nicla go zdradza z jakimś Bill'em . Jeśli mam być szczera - gówno mnie obchodzą jakieś zdrady Nicli.
Gdy wracałam ze szkoły , po drugiej stronie ulicy ujrzałam ... DARLĘ D: !!!!!!!! Szybko wbiegłam do papierniczego , tuż za mną . Pewnie robi wielką aferę , że zniknęłam . Jane , która ze mną wracała , zaczęła się dopytywać , o co chodzi . I jeszcze pani kasjerka się pytała , ale jej skłamałam , że przyszłam kupić długopis . I kupiłam , żeby nie było . Po drodze wytłumaczyłam Jane to z Darlą i w ogóle .
Nic się nie działo , ale po obiedzie Sally wybłagała Slendera , żebyśmy poszli na lodowisko . OK , fajnie , ale ja KOMPLETNIE nie umiem jeździć na łyżwach !
Na lodowisku , I DZIWO , nie było tłumu . W kolejce przed nami był tylko jeden ludź , to mało . Gdy założyłam łyżwy - dobrze chodziłam , ale gdy weszłam na lód - Bosz , dzięki za dar barierki ! Po minucie postanowiłam , że spróbuje wyjechać na środek , bo przy barierkach nie nauczę się zbyt szybko . I od razu się wywaliłam . A raczej bym się wywaliła , ale wpadłam na Toby'ego .
- Blanca , ty jeździć nie umiesz !?
- No nie ...
Toby jak nie chwyci mnie za rękę , pociągnie i zacznie zapierdzielać z prędkością światła i krzyczeć : " To jest jazda !" . A myślałam , że samochody są szybkie ... Potem kazał jeździć tam i z powrotem , popędzając mnie jak pan od W-Fu i bardzo szybko nauczyłam się jeździć ... "Ciekawe dlaczego" XD . Potem zobaczył kogoś przy barierce i powiedział , że zaraz wróci . Wtedy ktoś złapał mnie za ramię , to był Jeff . Spytał się czy chce się z nim ścigać . Zgodziłam się , choć wiedziałam , że nie mam szans .
Jak się ścigałam , odkryłam , że jestem całkiem szybka . Mimo to wygrałam , jak Jeff się wywalił . Raz był remis , wtedy Jeff do mnie podszedł i chciał coś powiedzieć , chyba coś ważnego , ale wtedy Toby odciągnął mnie na drugi koniec lodowiska i zagadał , jakby nie chciał , żebym to słydzała .
Do końca dnia zastanawiałam się nad tym , co Jeff chciał mi przekazać .
 

 
Toby rozejrzał się podejrzliwie wokół siebie . Podszedł do drzwi , otworzył je , wyjrzał , rozejrzał się ponownie , cicho zamknął drzwi i szepnął mi do ucha :
- Jeff ... zabił jej rodziców ...
Zatkało mnie .
- Ale jak to !?
- Na tym nie skończę - tu Toby przerwał i jeszcze bardziej sciszył ton głosu - podpalił ją też ...dlatego nosi maskę ...
Zatkało mnie jeszcze bardziej .
- A-a-a-ale jak to ?
- Widzisz , to dość skomplikowane ...
- No ale oni raczej się dobrze dogadują !
- No , napewno ją przeprosił ...
- Sorki , że zabiłem ci rodziców i podpaliłem !
- Blanca , to na 100 % wyglądało inaczej...
- To ty nie widziałeś jak ją przepraszał ?
- Nie , po prostu mówił , że to zrobił .
- Może kłamał ...
- Na pewno przeprosił . Wiesz jakie miał wyrzuty sumienia ?!
- On i wyrzuty sumienia ?! To do niego niepodobne !
- Kiedyś on i Jane byli przyjaciółmi ...
- PRZYJACIÓŁMI !? Nie wiedziałam , że przyjaciele się podpalają wzajemnie i mordują sobie rodziców ...
- Jeff zabił też swoich rodziców , zresztą jak mu odbije to może zabić KAŻDEGO z uśmiechem na twarzy .
- Ale czy on ciągle nie jest walnięty ?
- No tak , ale kiedy tak szczególnie ...

I TAK OTO DOWIEDZIAŁAM SIĘ , CZEMU JANE MA MASKĘ.
CIĄG DALSZY NASTĄPI !!!
 

 
Dry...DRYŃŃŃŃ !!!!!!!!!!!!-zagrzamiało jak przy wybuchu bomby atomowej . Natychmiast otworzyłam oczy i rozejrzałam się wokół siebie. Nie było żadnego wybuchu. Za to budzik Toby'ego chuczał i skakał . Rzuciłam się w stronę budzika , jak Darla na kosmetyczkę ( ta kobieta nakłada makijaż ŁOPATAMI do odśnieżania torów kolejowych ) i wyłączyłam ten piekielny budzik . Usłyszałam wtedy donośny śmiech Toby'ego .
- Ha , ha ! Ty się boisz budzika !
- TO BOMBA ATOMOWA ,nie budzik !!!
- Wiem , trochę głośny ...
- TROCHĘ?! Toż to słychać w całym domu !
- Po to go kupiliśmy - żeby budził wszystkich . I budzi . Poza Jeff'em ...
- Gościu musi mieć mocny sen !
- No ...budzimy go na zmianę , taki jakby obowiązek...
Wtedy Toby popatrzył na mnie jakby oświecony
- Zaraz , zaraz , Blanca przecież ty nie żadnych obowiązków...
Toby uśmiechnął się szyderczo i pokazał na drzwi .
- No już , idź budzić Jeff'a !
- Tobyyyyy !!!!!!!!!!
- Co ? Idź już budzić Jeff'a .
Wyszłam z pokoju mrucząc pod nosem ... brzydkie słowa... oj brzydkie ... W końcu chwyciłam za tą cholerną klamkę od pokoju Jeff'a . Otworzyłam ostrożnie drzwi . Tak , wiem, żeby uniknąć okrutnych widoków należy nie patrzeć na jakie obrzydlistwa się stąpa . I nie należy też patrzeć na górę , bo tam też można zobaczyć ohydne rzeczy . Szłam cicho w stronę śpiącego Jeff'a . Potwornie chrapał . Serio , ja się dziwie jak tego nie słyszałam . Wydawał podobne odgłosy jak buldożer . Jak sfora wściekłych psów , albo co gorsza - Darli, czy Sally . Stąpałam ostrożnie , gdy nagle coś chrupnęło pod moją stopą . Czyżbym wdepnęła w krakersa ? Spojrzałam pod nogi - ro nie był krakers ... tylko prawdziwa , ludzka KOŚĆ !!!! Krzyczałam przerażona .
-CICHO !!! - usłyszałam głos Jeff'a . Uciszyłam się i spojrzałam w stronę chłopaka .
- Co się stało ? - zapytał .
- Co tu robi TO ?!- wydusiłam wskazując na kość . Jeff leniwie spojrzał pod moje stopy .
- A no , pies dziwne rzeczy przynosi ...
-PIES?!- byłam zszokowana , że pies tu jest , a ja nie mam o tym pojęcia .
- Pies , średniej wielkości , słodki piesieł . Wabi się Smiley ...
Wtedy spod łóżka wyskoczył mutant :





- Awww , no zobacz jaki uroczy ! - powiedział zauroczony Jeff gapiąc się na tego mamuta .
- Słodki i uroczy!? To byk !
- Nie znasz się ...
- Właśnie Jeff , jestem tutaj tylko po to , żeby cię obudzić .
Jeff zaczął wrzeszczeć jakieś przekleństwa . Po minucie , się uspokoił. Co prawda uspokajałam go , ale w bezpiecznej odległości . Spojrzał na mnie bardziej chorym niż zwykle .
- No idź , Blanca ! Ja tu się będę przebierać ! Chyba, że chcesz patrzeć jak się przebieram ...- uśmiechnął się wtedy pedofilsko .
- Nieeeee , ja już wyjdę ...
Wtedy wręcz wyskoczyłam z pokoju .
Gdy już załatwiłam swoje sprawy (wiecie , umyłam się , zjadłam śniadanie itp. ) poszłam do szkoły razem z Jane . Gadałyśmy całą drogę . Okazało się, że ocaliłam dziś Jane od budzenia Jeff'a. Zmówiłyśmy się też ,że sprawdzimy :
° obecny wygląd pedo-beara Sally,
° jakim kurfa cudem Slender je bez twarzy ( zawsze się chowa , gdy je ).
W szkole poznałam wiele nowych osób . Taka na przykład Alice okazała się bardzo fajna . Tylko mam zastrzeżenia do takiej jednej Nicli . Nicla jest potwornie wredna . Zresztą Jane mnie przed nią ostrzegała , ale nie myślałam że będzie tak źle ! Wredota ta ma trzy przyjaciółeczki : Helgę , Amandę i Becky . Ma jeszcze chłopaka - Arnolda . Po lekcjach wybuchła kłótnia ja i Jane kłóciłyśmy się z bandą Nicli . Oczywiście zaczęła Nicla :
- Popatrz na siebie ! Już buldog ma większe wyczucie stylu !- małpira powiedziała do MNIE.
- A masz same różowe ciuszki , więc się nie mądrz!- prychnęła Jane .
- I kto to mówi ! - zaśmiała się Helga . Spojrzałam na Helgę , miała wielki wytrysk na czole .
- A ty chyba wiesz co to lustro i widziałaś swojego pryszcza ! - odparłam .
- Chodź Blanca , nie ma co tracić czasu na kłótnie z debilkami ! - powiedziała Jane . W sumie miałam powiedzieć to samo . Zawróciłyśmy i miałyśmy iść do domu , gdy Amanda krzyknęła :
- Jane , zdejmij tą maskę , to nie Halloween !
Co prawda Jane nie nosi maski na twarzy , znaczy raz może miała . Maska po prostu zwisa jej z szyi , nic więcej . W sumie nie wiem po co jej ona , nigdy nad tym nie myślałam . Nicla i reszta bandy buchnęły śmiechem . Jane jakby poruszyła ta odzywka .
- Same nic wymyśleć nie możecie , tylko zrzynacie teksty Jeff'a . Zresztą jakbyście byli na moim miejscu, to byście by się nie dziwiły , że mam maskę .
- Po prostu jesteś taka brzydka , że kupiłaś sobie maskę , ale jesteś na tyle głupia, że nie potrafisz jej założyć !
Znowu banda Nicli zaczęła się śmiać , a raczej ryć jak świnie .
- Wy nic nie rozumiecie ! Same jesteście głupimi debilkami , chodź Blanca , idziemy !
Przez drogę Jane była cicha jakaś i taka została do wieczora . Tak , dopiero wtedy się ożywiła . Ja za to ciągle zachodziłam w głowę , czemu Jane ma maskę .
Gdy miałam iść spać , znowu zagadałam się z Toby'm. W końcu musiałam poruszyć ten temat :
- Toby , czemu Jane ma maskę ?
- Obiecałem Jeff'owi , że nikomu nie powiem ...
- A co Jeff ma do tego ?!
- Dużo , więcej niż myślisz ...
- No , ale powiesz mi ?
- Nie chcę psuć Jeff'owi reputacji ...
- Nikomu nie powiem !
- Na pewno chcesz wiedzieć ?
- Tak ...
CIĄG DALSZY NASTĄPI
 

 
Dzisiaj - pobudka jak u Darli , trzecia nad ranem. A otóż spałam sobie w najlepsze , gdy coś zaczęło mnie szarpać , jak sfora głodnych Darli .
- Wstawaj Blanca , no już ! - słyszałam głos Toby'ego. I jeszcze ty mi to robisz ! Podniosłam zaspaną głowę i popatrzyłam na Toby'ego.
- Co znowu?
- Nie słyszysz? Jakby ktoś do domu wyłazi ...
-To ty nie śpisz nad ranem, tylko nasłuchujesz czy ktoś nie wchodzi do domu?
- Nie, właśnie to mnie obudziło.
- To czemu mnie tak krzywdzisz , budząc też mnie ?
- Chce zobaczyć kto wszedł .
- Sam nie możesz ?
- Nie , boję się że to jakiś psychol.
- I co? Użyjesz mnie jako tarczy? Garnek lub patelnia lepiej się do tego nada .Zresztą u nas w domu jest jeden psychol.
- Kto ?
- Jeff...
- No, ale pójdziesz ze mną? Nie użyje cię jako tarczy.
Uśmiechnęłam się ciepło i zaczęłam pogodnym głosem :
- Oczywiście ...
- Więc chodźmy !
- ... że nie -dokończyłam .
- Blancaaaaa !!!!!!!
- No dobra , już pójdę .
Cicho niczym ninje wyszliśmy z pokoju , przeszliśmy przez korytarz i zeszliśmy po schodach na dół . Tam ku naszemu zdziwieniu , pod ścianą , siedział przerażony , spocony ... Jeff !!!
- Odbiło mu , czy co ? - zapytałam szeptem Toby'ego , a ten popatrzył na mnie podirytowany i powiedział :
- Blanca , on zawsze jest walnięty ...
- WSZYSTKO SŁYSZĘ ... - prychnął Jeff .
-... dlatego go lubię i dlatego jest fajny .
Toby i jeszcze ty mi to robisz! Szarpiesz jak Darla i przyjaźnisz z szaleńcami , których chętnie odesłałabym do Wariatkowa !!!
- Cichooo ... - powiedział Jeff i położył środkowego palca na usta .
Czemu ? - zapytał Toby .
- Bo ONA usłyszy...
- Ona czyli kto ? - spytałam .
- Sally ...
Oboje przywarliśmy do ściany .
- Co jej zrobiłeś, że cię goni ? - spytał Toby .
- Oszpeciłem jej misia i ta chce się na mnie zemścić... tasakiem ...
Zaczęłam poważnie się bać. Zresztą jak ohydnie musi wyglądać ten miś, jeśli jak ostatnio go widziałam wyglądał nienajlepiej :







Widzicie ! Siedzieliśmy jak Jeff , gdy nagle weszła ... SALLY D: (dum,dum,dum)!!!!!!!!!! Mimo to , nie miała tasaka , ani oszpetanego pedo-beara . Tylko zapytała niewinnym głosem :
- Jeszcze nie śpicie . Potem poszła . Bez tasaka . Ani żadnego misia . Może i Jeff mógł sobie to ubzdurać , ale co w takim razie robiłaby Sally o trzeciej nad ranem ? Podejrzane ...
Poza tym nic się dzisiaj nie wydarzyło. Nie zobaczyłam misia Sally . Nie wiem czy to pech , czy szczęście . Wieczorem znowu zagadałam się z Toby'm . I się nie wyśpię , bo jutro idę do najgorszego piekła .
Do szkoły ...
 

 
Otworzyłam oczy i poczułam, że leżę na czymś miękkim.
Bolała mnie trochę głowa. Rozejrzałam się wokół siebie. Leżałam na białym, szpitalnym łóżku , w małym pokoiku. Ściany i drzwi były pomalowane na biało, ale teraz były szare, bo farba już prawie całkowicie odpadła. Z sufitu na kablu zwisała zacinająca się żarówka , chociaż było tam małe okienko z wielką ptasią kupą, centralnie na środku. Odsłaniały je dawniej białe, ale teraz szare od kurzu, porwane firanki . Zapomniałam o najważniejszym - na bocznej ścianie i jeszcze na podłodze pod nią, była wielka plama krwi . Rozglądając się po pokoju, przypominałam sobie co się stało. Slender, utrata przytomności... Nagle przy mojej twarzy , z
pojawiła się inna twarz, psychicznego zboczeńca , płci męskiej. Najokropniejsza morda , jaką widziałam ... Tak okropna , że aż ohydna . Kopnęłam zboka w "miejsce gdzie najbardziej boli" (czyli w jajca). Ten zaczął mnie przepraszać , potem gadał jakieś zbędne rzeczy i próbował mi się przypodobać, nazywając mnie "ślicznotką" i takie tam. Na mnie takie podrywy nie działają. Typek wykazał się swoim jednym procentem inteligencji i zmienił strategię . Nowy sposób był... dziwny, wręcz makabryczny - zapytał czy chce "pomiąchać płuco pięciolatka" ( przynajmniej wiem skąd plama krwi... biedneeeeee dziecko ). Zapytałam się tylko co ja tu robię. Ten odparł jedynie , że może mnie zaprowadzić do Slendy'ego . Zgodziłam się . Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy schodami w dół. Byli tam : Slender, jakaś dziewczyna, z której szyi zwisała na sznurku , niczym naszyjnik maska , trzech typów od Slendera i jakaś mała dziewczynka.
- O! Jeszcze żyjesz! Myślałem, że Slendy cię tak zkatował , że ...- powiedział jeden z dwóch jegomości (gejów?) Slendera, NIE ten z białą maską z czarnymi oczami ( niemal identyczną, jak miała dziewczyna ),bo ten w masce przerwał mu,trzepipiąc go po łbie
- Cicho!- warknął.
To mi się nie podobało .
- Dobra , nie wiem co ja tu robię , ale się dowiem , więc gadajcie teraz !
Co prawda ,Slender nie ma twarzy, ale widać że jest zmieszany .
He , he - zaczął zawstydzony Slenderman (WTF!? Jak on gada bez twarzy !?)- no bo ja ci zabrałem przytomność ,pomińmy w jaki sposób, no i zabrałem do swojego domu ,he , he ...
Dałam sobie spokój z dochodzeniem , jak Slender odebrał mi przytomność . Za to chciałam wiedzieć, czemu Slender mnie tu zaciągnął, kim są ci ludzie , którzy - o dziwo , są w moim wieku. Czy Slendy tak samo ich tu zaciągnął ? Zapytałam się go o to wszystko. Tak dowiedziałam się wszystkiego . Zainteresowałam go i mogę zostać jego pomocnikiem, lub przynajmniej tu zostać . Dowiedziałam się też , kim są wszyscy . Ten zbok , co proponował mi macanie płuca, ma na imię Jeff. To imię kojarzy mi się z używkami , a przede wszystkim z Malboro , potem wytłumaczę czemu . Ta dziewczyna z maską ma na imię Jane . Całkiem ładnie . Ładniej niż Blanca . Eh , uważam każde imię ładniejsze od mojego. Ten chłopak z maską , to Masky (trafne imię), ten drugi to Toby , a trzeci , ten smutas , to Hoodie i cała trójka , to pomocnicy Slendy'ego. Masky i Hoodie są braćmi. Jeszcze nie wspomniałam o małej dziewczynce - to Sally. Slenderman mówił , że powinnam trzymać się od niej z daleka ...
Była osiemnasta i znałam już wszystkich . Jane okazała się być bardzo dobrą przyjaciółką . Była znacznie fajniejsza od Elizabeth i od innych poznanych w miasteczku Darli przyjaciółek. Jesteśmy nawet podobne , a zwykle mam inny gust niż moja koleżanka , czy przyjaciółka . Zwłaszcza w miasteczku Darli . Myślę, że będziemy się bardzo dobrze dogadywały. Co do Sally - rzeczywiście , lepiej jej unikać... Masky i Toby ciągle się kłócą(zwykle oto co jest lepsze - gofry , czy sernik).Ale tak , to są nawet spoko . A Hoodie jest prostu nieśmiały . Jak już wiecie , Jeff'a miałam (nie)przyjemność poznać na początku .
W końcu Slender zapytał się , czy chce zostać . Nie oszukujmy się - tu było lepiej niż u Darli, dlatego bez zastanowienia się zgodziłam . Slendy powiedział , że w takim razie przepisze mnie do innej szkoły . Pokiwałam tylko głową . Najlepiej by było , gdyby w oy mnie nie zapisywał do żadnej szkoły . No co ? Nieznoszę szkoły !!!
Wieczorem okazało się, że nie ma dla mnie pokoju . I wtedy KAŻDY ( oprócz Slendy'ego rzecz jasna!) kłócił się z kim będę dzielić pokój. Jakby nie można było mnie zapytać z kim chce mieć pokój!!! Z kłótni zaczęła się robić bójka - Sally bardzo mocno błagała Slendy'ego i wtedy Jeff ją sprał. Sally popłakała się i uciekła do swojego pokoiku . Wtedy doszło do starcia Jane vs Jeff (też zaczął Jeff). Mieli równe szanse i oczywiście kibicowałam Jane , ale wtedy ten zbok stworzył wspólny front z Masky'm , przeciwko Jane (Hoodie się wycofał). No i oczywiście Jane musiała się poddać . A wtedy znowu Masky i Jeff zaczęli się tłuc! Chociaż Jeff był chyba kompletnie wykończony tym laniem , to NIESTETY wygrał , gdy Masky myślał , że jego przeciwnik zaraz się podda , ten wyjął nóż i to Masky musiał się poddać. Kiedy myślałam, że jestem skazana na tego zbocza , okazało się , że Jeff ma jeszcze jednego rywala, czyli ...dum,dum,dum ...TOBY'ego . Gdy zaczęli się bić , Slenderman ich rozdzielił i powiedział , że lepiej żebym była z Toby'm . Wielki kamień, a nawet głaz spadł mi z serca.
Slender dał mi materac , koc oraz poduszkę i powiedział żebym szła do Toby'ego . Wolałam co prawda pokój z Jane , ale grunt, że nie jestem z Jeff'em , lub co gorsza - z Sally.
W pokoju Toby'ego było trochę ponuro , ale nie było żadnych plam krwi i w ogóle było lepiej niż w pokoju, w którym odzyskałam przytomność . A zresztą , jak trochę pogadałam z Toby'm , to okazał się całkiem fajny . Dobra , macie mnie - gadałam z nim aż do północy. Potem zasnęłam
NIE BĘDĘ PISAĆ "CIĄG DALSZY NASTĄPI",BO I TAK WIECIE, ŻE NASTĄPI
 

 
Dzisiaj Darla obudziła mnie o 40 i jeszcze próbuje wmówić, że zaspałam. A i jeszcze gadała coś, że powinnam nastawić sobie budzik. No więc jakby ta wredna menda, znaczy ciocia Darla ... dobra , nie oszukujmy się, ona jest wredną mendą. Tak więc jakby Darla chciała wiedzieć, to mam nastawiony budzik, który budzi sto ... Stop!! Więcej niż sto razy lepiej.
Takim oto sposobem, nudziłam się dobrą godzinę pod szkołą , czekając na lekcje.
Lekcje minęły szybko.Taa szybko...Dłużyły się w nieskończoność!!! Po lekcjach mówiłam się z Elizabeth, że przyjdę do niej o osiemnastej , bo wtedy Darla będzie u koleżanki na kawę i o niczym się nie dowie .
Nie mogłam się doczekać osiemnastej. Kiedy wreszcie Darla wyszła , poczekałam chwilkę i niepostrzeżenie wymknęłam się do przyjaciółki. Było ciemno. Elizabeth mieszka trochę poza miastem i postanowiłam iść do niej skrótem , przez las .
Przeszłam szybko przez miasteczko i weszłam do lasu. Tu musiałam zachować ostrożność , żeby nie spotkać jakiegoś seryjnego zboczeńca. Mimo zachowanej ostrożności , miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje . Rozglądałam się , odwracałam , szukałam , ale na próżno. Może powinnam iść do psychiatry ? Gdy nagle ujrzałam jego :




SLENDERMANA !!!!!
Czyli człowieka, który ma ok. 2 -3 mertry wzrostu , macki z pleców , wydłużające się kończyny , zawsze nosi garnitur i co najważniejsze ma najbardziej pokerową twarz ... STOP!!!! ON NIE MA TWARZY D: (dum, dum,dum)!!!!!!! Było z nim dwóch jegomości (gejów?)





I jeszcze jakiś trzeci , ze smutną mordą , ale mam wątpliwości, czy to człowiek. Oto co sobie pomyślałam
(nawet w dobrej kolejności):
° Slendy istnieje , wow !
° O kurfa Slender ! Pewnie zaraz mnie zabije , jak większość ludzi !
° Super , on serio nie ma twarzy !
° Blanca , myśl!!! On zaraz cię zabije !!!
° Uh...
Popatrzyłam na trzech podejrzanych gości , a zaraz potem na Slendera . O Bosz , jaki pocker face ! Serio :




Popatrzyłam mu prosto w oczy , a raczej miejsce gdzie powinny one być , bo on ich nie ma i nagle straciłam przytomność ...

CIĄG DALSZY NASTĄPI ...
ALBO NIE ...
ŻARCIK , NASTĄPI ;D
 

 
Cześć, jestem Blanca i ... no właśnie. Dwa tygodnie temu moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Teraz mieszkam u cioty Darli, znaczy cioci Darli. Ale ciota to lepsze dla niej określenie. Darla ciągle zrzędzi, marudzi i próbuje mnie na wszelkie sposoby sobie podporządkować, zrobić sobie ze mnie niewolnicę.
Na domiar złego, mieszka ona sto kilometrów od mojego PRAWDZIWEGO domu i nikogo tu nie znam. Chodzę do innej szkoły i wydaje mi się, że tutaj wszyscy lubią mnie na siłę. Tutaj w ogóle mi się nie podoba. Nauczyciele są potwornie niemili i wredni. Dobra , zawsze jacyś, a nawet większość nauczycieli taka jest , ale ci szczególnie !
 

 
No więc ,opowiadanie na blogu,będzie w formie dziennika/pamiętnika, tak czy siak , będzie pisane w pierwszej osobie. Na początku postać się przedstawi i w ogóle. Dzisiaj chyba zrobię przedstawienie postaci i
MOŻE napiszę pierwszy dzień.